Manchester United znów przegrywa. Tym razem w dziewiątkę

Manchester United przegrał 0:2 z Fulham i jeśli w niedzielę Liverpool pokona Aston Villę będzie miał tylko punkt przewagi nad drużyną Rafy Beniteza
Liverpoolu tydzień nie z tej Ziemi

W 18. minucie Paul Scholes z Manchesteru ręką zatrzymał lecącą do bramki piłkę. Dostał czerwoną kartkę, a Fulham rzut karny, który wykorzystał Danny Murphy.

Osłabieni mistrzowie Anglii do końca pierwszej połowy głównie się bronili. Cudów w bramce dokonywał Edwin van der Sar. Po przerwie Alex Ferguson za Dimitara Berbatowa wprowadził Wayne'a Rooneya i Manchester zaatakował. Długo Fulham broniło się stojąc całą drużyną na polu karnym. Świetnie okazje mieli Park, Giggs i Rooney. Ale gola nie strzelili. Za to na kilka minut przed końcem drugą bramkę dla Fulham zdobył Zoltan Gera, a chwilę później drugą żółtą kartkę zobaczył Rooney i wściekły zszedł z boiska. Pierwszą żółtą kartkę Anglik dostał za faul za piłkarzu Fulham, który zaczynał kontrę, a druga za odkopnięcie piłki po gwizdku arbitra.

Dla Manchesteru to druga porażka w lidze z rzędu. Tydzień temu MU przegrało z Liverpoolem 1:4. Jeśli "The Reds" pokonają w niedzielę Aston Villę będą mieli już tylko punkt straty do MU. Gracze Aleksa Fergusona mają jeszcze spotkanie zaległe.