Justyna Kowalczyk: Takiej szansy mogę już nigdy nie mieć

Ja i Petra takiej szansy na puchar, jaką mamy w tym sezonie, możemy już nie mieć nigdy, wiec na pewno walka będzie do ostatniej chwili - mówiła po biegu łączonym Justyna Kowalczyk.
- Petra zapłaciła dzisiaj za bardzo szybki początek, bo ruszyła klasykiem bardzo szybko. Ze mną zresztą stało się to samo, na finiszu nie miałam już siły. Cieszę się, że punktowałam na każdej z premii. Z tego biegu jestem bardzo zadowolona - powiedziała na mecie Kowalczyk.

- W niedzielę, żeby to wszystko się utrzymało muszę być bardzo mocna, ale będę myślała, by zdobyć tu jak najwięcej punktów. Ja i Petra takiej szansy na puchar, jaką mamy w tym sezonie, możemy już nie mieć nigdy, wiec na pewno walka będzie do ostatniej chwili - mówiła Polka. To Kowalczyk jest w lepszej sytuacji przed niedzielnym biegiem pościgowym. Nad Majdić ma ponad minutę przewagi.

- Jakie mam jeszcze marzenia? Żeby ten sezon się wreszcie skończył. Dzisiaj słabo spałam, obudziłam się o 4 nad ranem, byłam poddenerwowana. i nie sądzę, by do jutra było inaczej. Wieczorem pewnie nie będę mogła się skoncentrować ani na czytaniu książki ani na niczym innym. Dziś wieczorem spotkam się z rodzicami i przyjaciółmi - powiedziała na mecie Polka.

Równie wycieńczona na mecie byłą jej największa rywalka do końcowego triumfu - Petra Majdić. - Jestem wykończona. Zrobiłam co mogłam w pierwszej części dystansu, pobiegłam bardzo szybko, wygrałam nawet premię, ale na Justynę to nie wystarczyło. Zresztą to było do przewidzenia, że tak się stanie. Nie wiem skąd ona czerpie tą energie, ale w niedziele jest nowy dzień i zobaczymy co się wydarzy - mówiła Majdić po biegu.

Kowalczyk trzecia, ale odrobiła wszystkie straty - czytaj tutaj »