Obrońcy Arki: Klub padł ofiarą systemu wymuszania haraczy

W piątek we Wrocławiu przemawiali obrońcy głównych 17 osób oskarżonych w korupcyjnym wątku Arki Gdynia, którzy mocno krytykowali prokuratorów i akt oskarżenia, ale także Polski Związek Piłki Nożnej.
Sąd zdecydował, najlepszy polski sędzia nie pojedzie na mundial

- Arka i większość klubów piłkarskich w Polsce padło ofiarą systemu wymuszania haraczy istniejące od wielu lat. Drużyny oraz działacze byli ofiarami szantażu sędziów, obserwatorów i takich ludzi jak "Fryjzer" - grzmiał Maciej Urbański, adwokat byłego prezesa Arki Jacka M. - Zespoły były zastraszane przez tych ludzi i żeby nie zostać "skręconym" musiały płacić. Bo jak inaczej można rozumieć słowa Krzysztofa Perka, jednej z ważniejszych osób w środowisku sędziowskim, który do przedstawiciela Arki powiedział: - "Albo płacicie 20 tysięcy, albo przegracie mecz". Cały ten system korupcyjny był przez całe lata tolerowany przez PZPN.

Jeszcze dalej w oskarżeniu Polskiego Związku Piłki Nożnej poszedł adwokat Mirosław Gadziński, broniący pierwszoligowego sędziego Marka R.

- Jak "Fryzjer" mógł wpływać na awanse i spadki sędziów jeśli odbywały się one na podstawie decyzji władz PZPN, a na dokumentach poświadczających te zdarzenia są przecież podpisy ówczesnego prezesa związku Michała Listkiewicza? - retorycznie pytał i atakował: Ryba psuje się od głowy. A za mną na ławie oskarżonych siedzi ogon, może płetwa. A "głowa" ryby ma się świetnie i organizuje Euro 2012!

Adwokaci krytycznie wypowiadali się o paragrafie prawnym dotyczącym korupcji w sporcie, na podstawie którego oskarżeni są sądzeni. Dowodzili, że sędzia piłkarski nie jest uczestnikiem zawodów sportowych, gdyż przepisy tego nie regulują, dlatego nie można mu postawić zarzutu korupcji.

- Udziałem w tworzeniu przepisów antykorupcyjnych w sporcie i tego paragrafu przechwalał się były minister sprawiedliwości z PiS Zbigniew Ziobro. To zdolny polityk, ale gdy pracował nad tym przepisem praktycznie nie miał żadnego doświadczenia prawnego - analizował adwokat Urbański.

- To bubel prawny! - denerwował się Andrzej Grabiński, jeden z obrońców "Fryzjera". Paradoksalnie Grabiński reprezentował Lecha Kaczyńskiego w procesie z Mieczysławem Wachowskim, a później PiS desygnował go do Trybynału Stanu.

Najmocniej prokuratorów zaatakował adwokat Gadziński. - Wątek Arki został z całego śledztwa korupcyjnego został wyciągnięty na zlecenie polityczne. A akt oskarżenia został napisany chaotycznie, bo miał zaspokoić zapotrzebowanie na sukces ówcześnie rządzącej partii - PiS. (akt został napisany w 2007 roku - dop red.)

Poza tym obrońcy dowodzili, że bilingi rozmów telefonicznych oskarżonych nie są żadnym dowodem w sprawie i o niczym nie świadczą.

- Prokuratura żąda dla Ryszarda F. aż sześć i pół roku więzienia- przemawiał adwokat Piotr Kruszyński. - To jest straszny wyrok. Jestem doświadczonym prawnikiem, ale taka żądanie takiej kary mnie zaszokowało. Mój klient nie był żadnym hersztem mafii, co najwyżej podrzędnym pomocnikiem. On już przesiedział 22 miesiące w areszcie i wyszedł jako strzęp człowieka.

Gdy Kruszyński mówił te słowa, siedzący za nim "Fryjzer" płakał. Obrońcy "Fryjzera" wystąpili o uniewinnienie go. Kruszyński dodał jednak, że w najgorszym wypadku o wyrok w zawieszeniu. O uniewinnienie apelowali również obrońcy byłego prezesa Arki Jacka M. oraz sędziego Marka R. O skazanie na niewielką karę finansową apelował obrońca arbitra Roberta W. z Warszawy.

27 marca dojdzie do ostatnich wystąpień obrońców kilku oskarżonych. Wyrok może zapaść na najbliższym posiedzeniu.

Prokuratura: "Fryzjer", Piotr R., Grzegorz G. to zorganizowana grupa przestępcza czytaj tutaj »