Prokuratura: "Fryzjer", Piotr R., Grzegorz G. to zorganizowana grupa przestępcza

"Fryzjer", najlepszy polski sędzia, ikona Lecha Poznań, były selekcjoner oraz telewizyjny ekspert usiądą na jednej ławie oskarżonych w procesie zorganizowanej grupy przestępczej. Proces najsłynniejszych oskarżonych w aferze korupcyjnej ruszy najpóźniej jesienią
To wydarzenie bezprecedensowe w światowym futbolu. Jeszcze nigdy nie oskarżano o ustawianie meczów kilkudziesięciu osób. I to z jakimi nazwiskami! Na ławie oskarżonych zasiądą obok siebie: Janusz W., były selekcjoner reprezentacji Polski, piłkarz Piotr R. - najsłynniejszy piłkarz Lecha Poznań, Wit Ż. - wpływowy obserwator, działacz PZPN i ekspert sędziowski w Canal+, Grzegorz G. - gdyby nie zarzuty, niemal pewniak na przyszłoroczny mundial, a także "Książę Północy" Henryk K., członek zarządu PZPN.

Wszystkich przebije prosty człowiek z małej miejscowości - Ryszard F., pseudonim "Fryzjer". To on będzie oskarżony o stworzenie i kierowanie grupą przestępczą.

- "Fryzjerowi" ciągle dokładamy nowe zarzuty, gdyż śledztwo trwa. W ustawianiu meczów był naszym mistrzem świata i trudno przewidzieć, do jakiej liczby dojdziemy. Na pewno zdecydowanie wyprzedzi trenera Andrzeja B., który ma 104 zarzuty - mówi "Gazecie" jeden z prokuratorów.

"Fryzjer" do większości zarzutów się nie przyznaje. Twierdzi, że czasami pośredniczył przy przekazywaniu pieniędzy, ale miał robić to z dobroci.

Jak działała piłkarska mafia? Dobrym przykładem jest ustawianie meczów Świtu Nowy Dwór, który wiosną 2004 roku rozpaczliwie bronił się przed degradacją. Na dziewięć kolejek przed końcem sezonu zatrudniono trenera Janusza W., który miał świetne układy w środowisku, a później scenariusz był już prosty: działacze i sponsorzy - z branży wędliniarskiej oraz piekarze - organizowali pieniądze na kupowanie meczów. Czyli w "ustawianiu" sędziów i obserwatorów, w czym - zdaniem śledczych - trener W. współpracował z "Fryzjerem". Czasami oprócz sędziów przekupywano piłkarzy. Tak miało być w przypadku graczy Lecha Poznań: Piotra R., Waldemara K. i Zbigniewa W.

Świt ustawił bądź próbował ustawić osiem na dziewięć spotkań, a i tak spadł, bo w decydującym pojedynku z Polkowicami sędzia Grzegorz K. przyjął propozycję łapówki z obydwu stron. Pojedynek zakończył się remisem 0:0, który degradował Świt.

Kiedy będzie gotowy akt oskarżenia? - Być może uda się go napisać do końca czerwca, ale nie mogę wykluczyć, że potrwa to dwa miesiące dłużej. Ta część śledztwa nie jest zamknięta, ciągle dokładamy do niej nowe elementy - mówi "Gazecie" Edward Zalewski, który przez wiele miesięcy nadzorował śledztwo, a niedawno awansował na prokuratora krajowego.

Nieoficjalnie wiadomo, że śledczy mają problem z opisaniem afery tak, by była w miarę zrozumiała. Dlatego wątki niektórych osób i klubów wypadną z tego aktu. Zostaną przesunięte do kolejnych, mających powstać do końca roku.

Prokuratorzy i policjanci podkreślają, że nie trzeba być "karkiem" z bronią, aby stworzyć i działać w zorganizowanych strukturach przestępczych. W polskim futbolu przez lata określony wynik można było osiągnąć tylko dzięki kontaktom z taką grupą. Obowiązywała w niej hierarchia, podział kompetencji i zadań. Każdy wiedział, co do niego zależy.

- Nie bez przyczyny dom "Fryzjera" nazywano Biurem Spadków i Awansów - mówi jeden ze śledczych. - On stał na czele, bez jego wiedzy i zgody nie można było wygrać. W polskich ligach ktoś działający w pojedynkę skazany był na porażkę - podkreśla nasz rozmówca.

Ryszard F. miał ustawiać całe rozgrywki, nie wychodząc z domu. Analiza billingów wykazała, że z niektórymi osobami w niecałe dwa lata rozmawiał po kilkaset razy. Co kilka dni zmieniał numery kart telefonicznych.

Z "Fryzjerem", którego PZPN oficjalnie uznał za persona non grata w polskim futbolu, współpracowało wielu wpływowych działaczy: Marian D. - obserwator i szef sędziów z Górnego Śląska, Krzysztof P. - były szef obsady sędziowskiej w PZPN i przewodniczący Kolegium Sędziów w Wielkopolsce, czy Wit Ż., związkowy obserwator i recenzent sędziów w Canal+. Na ławie oskarżonych usiądą z nimi najbardziej znani polscy sędziowie, w tym międzynarodowi: Grzegorz G., Jarosław Ż., Marek M., czy Krzysztof S.

Wszystko wskazuje na to, że w akcie oskarżenia znajdą się wątki wielu klubów ustawiających mecze: Pogoni, Lecha, Zagłębia, Widzewa, Jagiellonii, Piasta, Górnika Łęczna, Kujawiaka, Świtu, Podbeskidzia czy Górnika Polkowice. Oskarżonymi będą prezesi, dyrektorzy, członkowie zarządów. Dzięki ustawianiu meczów do ekstraklasy awansowały Pogoń, Zagłębie czy Górnik Polkowice.

- Wybuch afery korupcyjnej dla grupy ludzi był końcem wspaniałych czasów - twierdzi prokurator. - Sędziowie i obserwatorzy co tydzień mieli gwarantowane lewe pieniądze - kilka tysięcy, czasami kilkanaście albo więcej, imprezy, podstawiane dziewczyny. Dzięki drukowaniu bawili się świetnie - podkreśla.

Prawdopodobnie w trakcie procesu wykorzystane zostaną zeznania znanych i ważnych ludzi polskiej piłki, którzy sami zgłosili się do prokuratury i podjęli z nią współpracę jako świadkowie koronni. Być może dowiemy się też, skąd "Fryzjer" na kilka dni przed każdą kolejką ligową znał obsadę sędziowską, jeśli miała być tajna. Oficjalnie mogły ją znać tylko trzy osoby - szef obsady Leszek Saks, przewodniczący Kolegium Sędziów (w 2004 roku był nim Jerzy Goś) i prezes PZPN Michał Listkiewicz.

Liczby afery

2078

tyle razy w niespełna dwa lata "Fryzjer" rozmawiał z pierwszoligowym arbitrem Markiem R.

500 tys. zł

tyle poręczenia majątkowego musiał zapłacić Janusz W., by wyjść z aresztu

POWIEDZIELI

Nazywali mnie "Ojciec", a nie, jak wszyscy twierdzą, "Fryzjer" (Ryszard F.)

"W życiu robię wszystko tak, by spokojnie spoglądać rano w lustro. (...) Ludzi, których znam z piłki, szanuję z wzajemnością. Nigdy nie rozmawiałem z nimi o propozycjach korupcyjnych. Afera korupcyjna została nieco napompowana. Ciągłe wracanie do tego powoduje, że zamiast zrobić krok w przód, cofamy się". (Grzegorz G. - sędzia międzynarodowy).

"Poddajcie się! Jesteście okrążeni" (Wit Ż do innych skorumpowanych)

"Boję się aresztu" (trener Janusz W. przed sądem aresztowym)

O F. nie mogę niczego złego powiedzieć, bo byłbym świnią. Z naszych rozmów absolutnie nic nie wynikało. (sędzia Jarosław Ż. o "Fryzjerze")

Wszystko o aferze korupcyjnej - czytaj tutaj »