Gdzie granica? IV liga u bukmachera

Ziemowit Osięciny kontra Grom Osie, LTP Lubanie przeciwko Pogoni Mogilno - jest pierwszy bukmacher, który wystawił w ofercie mecze piłkarskiej IV ligi. Piłkarz: - Oj, będą zaskakujące wyniki. - Nie będzie - przekonuje bukmacher.
Mecze na regionalnych boiskach uznawane są w środowisku za wyjątkowo nieprzewidywalne - wcale nie ze względu na wyrównany poziom. Jarosław Gryckiewicz, toruński arbiter sędziuje w niższych ligach. Przyznaje: - Są sugestie, pokusy. 100, 200 czy nawet 500 zł. Na "korzystne" sędziowanie.

Sam nigdy nie przyjął oferty. Inny arbiter - nie chce ujawniać nazwiska - opowiada: - Kiedyś pojechałem na mecz IV ligi. Zatrzymałem samochód, wyszedłem, przywitałem się. Przyszedł jeden z przedstawicieli organizatorów spotkania. Powiedział, że zostawiłem samochód w niezbyt bezpiecznym miejscu, więc przestawi go na parking dla działaczy i vip-ów. Dziwnie to brzmiało, ale dałem mu kluczyki. Mówiłem mu, że jeszcze przed meczem muszę wrócić na chwilę do auta, ale w końcu ułożyło się wszystko tak, że poszedłem tam dopiero kilkadziesiąt minut po zakończeniu. Otwieram drzwi i co zobaczyłem? Cały tył auta w paczkach. Wędliny, kiełbasy, różne podroby. Kibicem gospodarzy był właściciel okolicznej masarni. Co miałem zrobić, wyrzucić wszystko?

Piłkarz jednego z klubów w kujawsko-pomorskim - grał już w kilku zespołach z regionu - ironicznie się śmieje na pytanie, czy mecze w niższych klasach są czyste. - Nie są. Skąd się wzięli wszyscy ci sędziowie, albo zawodnicy już ukarani? Z kosmosu? Choć teraz się to zmienia, ludzie się boją.

Jak wygląda korupcja w futbolu IV ligi? Piłkarz: - O niej się nie mówi. Powiedzmy, że nie ma tu - jak się żartuje - żywych kur albo kaczek za ustawiony remis. Ale gdzieś krążą mniejsze, większe kwoty.

Jakie? - pytam. Piłkarz: - Sędziowie się zmieniają. Ale za 500 zł można dogadać się np. z najlepszym strzelcem rywali. I będzie miał gorszy dzień. Jak normalnie, na co dzień, pracuje za 1300 zł, to mu się opłaci.

Zakłady na mecze IV ligi przyjmuje od tego tygodnia bukmacher Tobet.com. Zrobił to jako jedyny w Polsce - dotychczas nikt nie chciał ryzykować na tak niskim poziomie rozgrywek. Już pojedynki II ligi, w środowisku bukmacherów uważane są za mecze podwyższonego ryzyka - m.in. dlatego ci, którzy stawiają na nie pieniądze mają zwykle ograniczenia: inwestowana kwota nie może przekroczyć określanej w wewnętrznych ustaleniach granicy. Bukmacher z dużej firmy oferującej zakłady w kilkudziesięciu polskich miastach: - Staramy się mieć wszystko pod kontrolą. System od razu informuje, jeśli na jakiś mecz stawiane są wyższe kwoty niż zwykle. Zawsze jest ktoś na dyżurze - decyduje, czy odmówić zakładu, czy przyjąć. No, ale to II liga piłkarska. IV to już przekroczenie granicy, przecież nikt rozsądny nie jest w stanie nawet analizować tego, co się dzieje w tych drużynach. Skąd wiedzieć, kto jest kontuzjowany, kto ma jakie możliwości? Loteria.

W IV lidze gra 315 zespołów. Są podzielone na regiony. Tobet wystawił wszystkie: od IV ligi zachodniopomorskiej przez świętokrzyską, śląską, podlaską, lubelską, czy małopolską. Na najbliższą, sobotnią kolejkę w grupie kujawsko-pomorskiej najwięcej można zarobić stawiając na zwycięstwo LTP Lubanie nad Notecianką Pakość (9 za 1 zł). Oprócz tej drugiej, faworytami są jeszcze Wda Świecie w spotkaniu ze Spartą Janowiec Wielkopolski (1,22) oraz Dąb Barcin - gra z Kujawiakiem Kowal (1,3).

Wśród dziesiątek anonimowych dla większości kibiców drużyn, są nieliczne wyjątki - Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski, Radomiak Radom, Górnik Wałbrzych, Stal Sanok, która pokonała dwa lata temu Legię Warszawa w Pucharze Polski.



Mówi bukmacher

Koledzy się nie ustawią

Paweł Rzekanowski: IV liga w krajowych zakładach bukmacherskich to ewenement.

Jarosław Andruszkiewicz, menedżer Tobert.com: Na pewno, w Polsce tego nie było. Po prostu dostrzegliśmy urok rozgrywek lokalnych, w których występują koledzy ze szkoły, sąsiedzi, czy znajomi.

I jak kolega gra z kolegą, a będzie chciał zarobić, spróbuje u bukmachera ustawiając wynik. Ani nie interesuje się tym prokuratura, ani media.

- Zastanawialiśmy się nad tym. Ale nie sądzę, by coś groziło. Wierzę w uczciwość. W małych miasteczkach na futbol patrzy się bardzo emocjonalnie - tam niełatwo o układy, bo jest ogromne oczekiwanie co do wyniku. Wszyscy wszystko o sobie wiedzą.

Ale w opinii piłkarzy czy sędziów, im niższa klasa rozgrywkowa, tym układy, dziwne wyniki są większe. Nie obawia się pan ich?

- Ależ skąd! Będą takie zabezpieczenia, że fortuny na układach zbić się nie da.

Jak pół miasteczka obstawi porażkę swojej drużyny, będzie to podejrzane?

- Nie ryzykowalibyśmy, gdyby wszystkiego nie przeanalizowano. My uważamy, że IV liga jest nawet bardziej czysta niż inne. Tam przecież nie wchodzi w grę wielki kapitał. Nie ma wielkich pieniędzy, nie ma więc zagrożenia, jakie jest w przypadku wyższych lig.

Rozmawiał Paweł Rzekanowski