Obrońca "Fryzjera": "Pośrednik nie może dostać 6,5 roku!"

PRZEGLĄD PRASY: - Zachowajmy zdrowy rozsądek. Człowiek, który był pośrednikiem nie może dostać 6,5 roku. Gdzie my żyjemy, to jest zupełne horrendum - mówi w rozmowie z "Dziennikiem" obrońca Ryszarda F., ps. "Fryzjer"
Jak niepokaźny "Fryzjer" futbol zdominował »

Prokuratura żąda dla Ryszarda F. 6,5 roku więzienia. Jego obrońca, profesor Piotr Kruszyński, uznaje te żądania za horrendalne. Tłumaczy, że rolą "Fryzjera" w całej sprawie było jedynie pośredniczenie w nielegalnych transakcjach - sam oskarżony miał się do nich nie przyczynić.

- Może ten argument w tym miejscu nie jest logiczny, ale za gwałt ze szczególnym okrucieństwem nasze sądy skazują na trzy lata więzienia. Człowiek, który był pośrednikiem nie może dostać 6,5 roku. Gdzie my żyjemy, to jest zupełne horrendum - mówi Kruszyński.

Obrońca Ryszarda F. zaprzecza też, że jego klient stał na czele sędziowskiej mafii. Według niego prokuratura nie ma na to żadnych dowodów.

Kruszyński ma swoją hipotezę na temat tego, dlaczego prokuratura żąda dla F. aż tak wysokiej kary. Sądzi, że chce się ona po prostu wykazać surowością przy okazji szeroko komentowanego i bacznie obserwowanego przez opinię publiczną procesu.

- Z doniesień medialnych wynika, że jest cały szereg spraw przy których prokuratura nie chroni pokrzywdzonych w należytym stopniu. I tu trzeba karać. W przypadkach gwałtu, rozboju, użycia przemocy. Żądanie tak samo surowych kar w sprawie o korupcję w sporcie, to jest dla mnie zupełna patologia.

W piątek zostaną wygłoszone mowy końcowe w procesie Arki Gdynia.

"Fryzjer" rekordzistą, tuż za nim były prezes Motoru »