TVP przerwała transmisję przed finałem zawodów PŚ, w których startowała Kowalczyk

TVP przerwała transmisję z zawodów Pucharu Świata w biegach narciarskich w Sztokholmie po finale B z udziałem Justyny Kowalczyk. Zamiast finału A, w którym startowała liderka PŚ Petra Majdic telewizja puściła Teleexpress.
"Skandal, głupota, niezrozumienie sportu" - komentuje na gorąco na swoim blogu Radosław Leniarski. "Boję się, czy Polsat nie przerwie transmisji wyścigu o GP Australii w Melbourne, gdy na pierwszym zakręcie - nie daj Boże - rozbije się Robert Kubica."

"To, że zwierzchnicy Roberta Korzeniowskiego nie rozumieją sportu, jestem sobie w stanie wyobrazić. Zatrudnili czterokrotnego mistrza igrzysk, by im to wytłumaczył. Dlaczego nie wytłumaczył? Tego już nie rozumiem." pisze na blogu Dariusz Wołowski.

Majdic to najgroźniejsza rywalka Kowalcyzk w walce o Puchar Świata. Dopiero po finale A widzowie mogliby się dowiedzieć, ile Polka traci do niej punktów.

Kilka dni temu TVP przerwała skróty z meczów 1/8 finału Ligi Mistrzów i nie pokazała rzutów karnych ze spotkania Roma - Arsenal. - To, co się stało, jest dla mnie przykre. Sytuacja taka miała miejsce po raz pierwszy i już się nie powtórzy - obiecywał szef sportu w TVP Robert Korzeniowski.

Prawa do transmisji pozostałych zawodów Pucharu Świata w biegach narciarskich kobiet w tym sezonie TVP nabyła kilka dni temu. "Nasza najlepsza biegaczka w ostatnich tygodniach imponuje formą: na Mistrzostwach Świata w Libercu zdobyła trzy medale, w tym dwa z najcenniejszego kruszcu, wciąż walczy o Kryształową Kulę. Widzowie TVP 1 będą mieli okazję zobaczyć, czy w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata uda jej się pokonać specjalistkę od sprintów, Słowenkę Petrę Majdić i Finkę Aino Kaisę Saarinen." - napisała TVP w swoim komunikacie prasowym.

Korzeniowski o karnych: To się nie powtórzy