Na razie bez niespodzianek

PIŁKA NOŻNA. Inauguracyjna kolejka rozgrywek czwartej ligi, przebiegała bez niespodzianek. W najciekawszym spotkaniu Szydłowianka Szydłowiec znalazła wreszcie receptę na pokonanie Pilicy Białobrzegi.
W ostatnich dwóch pojedynkach pomiędzy tymi drużynami padł tak sam wynik 3:0. W obu przypadkach triumfowała Pilica. Dlatego szkoleniowiec szydłowieckiego zespołu Arkadiusz Skonieczny wyczuwał pewien niepokój związany z tym pojedynkiem. Na szczęście trener wierzy w porzekadła i już w piątkowej zapowiedzi derbowego pojedynku poinformował "Gazetę", że... do trzech razy sztuka. Tak też się stało i gospodarze za sprawą Michała Kowalczyka zdobyli jedną bramkę, która wystarczyła do zainkasowania kompletu punktów.

Z kolei w innym spotkaniu pomiędzy drużynami z regionu radomskiego, Wulkan Zakrzew podzielił się punktami z Klubem Sportowym Warka. W meczu ekip z dolnych rejonów tabeli było niemalże wszystko, co charakteryzuje ciekawe zawody piłkarskie. O dziwo, mimo dużej stawki meczu i dość ostrej walki na boisku, futboliści zagrali zgodnie z duchem fair-play. Kibice mogli podziwiać zdobywane bramki, strzały w poprzeczki i słupki, a nawet karnego wykorzystanego przez Bartłomieja Jałochę.

Ostatni z naszych przedstawicieli, którzy stanęli do walki o punkty (Radomiak pauzował) Zwolenianka Zwoleń szybko rozwiał jakiekolwiek marzenia Piasta Piastów na odniesienie korzystnego wyniku. Podopieczni Pawła Potenta wzmocnieni przed rundą jak mało który zespół czwartej ligi, aż czterokrotnie dziurawili siatkę bramki Piasta. A raz piłka po golu Potenta mało co jej nie rozerwała. Prezes Zwolenianki Waldemar Garbat przyznał, że to była prawdziwa bomba.