Stec krytykuje Engela za słowa o idyllicznym stanie polskiego szkolenia

Do pana obowiązków, panie trenerze, nie należy firmowanie, przepraszam za słowo, ale ono precyzyjnie oddaje istotę rzeczy, bredni o idyllicznym stanie polskiego szkolenia - zwraca się do Jerzego Engela dziennikarz "Gazety Wyborczej", Rafał Stec. - Przygnębia mnie podejrzenie, że pan naprawdę wierzy, iż jest dobrze - dodaje
Oświadczenie Jerzego Engela »

Jesienią oznajmił pan publicznie, że dysponujemy pomocnikami światowej klasy i nie widać w Europie nawet kilku reprezentacji o większym potencjale. W lutym wyczytałem na oficjalnej stronie PZPN, że polska szkoła trenerów "jest zaliczana do najlepiej pracujących" na kontynencie, co uzasadnione zostało wyższością wytrenowanego u nas skrzydłowego Błaszczykowskiego nad wytrenowanym w Holandii skrzydłowym Smolarkiem.

Nie zamierzam znęcać się nad oboma wywodami, ich cudaczna nonsensowność jest zbyt oczywista, a rzeczywistość usiłują zakłamać w tonie bliskim bezczelności. Przygnębia mnie tylko podejrzenie, że pan naprawdę wierzy, iż jest dobrze. Psychologia doskonale zna przypadki osób, które widzą - zwłaszcza w lustrze - więcej, niż jest do zobaczenia. Kłopot w tym, że ofiarą narcyzmu pada tylko sam narcyz, a ofiarą zakrzywionego widzenia u rządzących PZPN padają tysiące chcących zawodowo kopać piłkę.

Do pana obowiązków, panie trenerze i dyrektorze sportowy PZPN, nie należy powtarzanie - przepraszam za słowo, ale ono precyzyjnie oddaje istotę rzeczy - bredni o idyllicznym stanie polskiego szkolenia, lecz zbadanie, dlaczego produkujemy buble bądź, w najlepszym razie, przeciętniaków. Dlaczego od ponad dekady nie doczekaliśmy się jednego choćby piłkarza z pola klasy światowej

Czytaj cały list Rafała Steca do Jerzego Engela >>