Sport.pl

Do trzech razy sztuka

PGE Skra Bełchatów potwierdziła, że należy do europejskiej czołówki, ale wciąż nie potrafi zrobić kroku, dzięki czemu z drużyny dobrej przeobrazi się w znakomitą
Dlaczego Skra odpadła z pucharów »

Już po raz drugi w historii startów w Lidze Mistrzów siatkarze Bełchatowa nie zdołali awansować do Final Four. Trzy lata temu - w debiucie w najważniejszym z europejskich pucharów - Skra została wyeliminowana przez Iraklis Saloniki, będąc drużyną zdecydowanie słabszą od ówczesnego mistrza Grecji. Teraz znów się nie udało, choć zebrała graczy zdecydowanie silniejszych. Ale nie dała rady Iskrze Odincowo. Porażka w Rosji, a właściwie jej styl, popsuła ocenę występu w rozgrywkach.

Czy niezrealizowanie najważniejszego celu w sezonie wpłynie na przyszłość klubu? Prezes Konrad Piechocki uważa, że co najwyżej zmobilizuje do tego, by skutecznie powalczyć w kolejnej edycji LM: - To nie jest usprawiedliwianie się, ale w podobnej sytuacji są wszyscy ubiegłoroczni finaliści: Piacenza, Sisley Treviso i Zenit Kazań [Skra była organizatorem imprezy].

W Bełchatowie są spokojni o utrzymanie sponsorów. Piechocki: - Mamy informacje z Polskiej Grupy Energetycznej, że wizerunkowo nasz występ w LM został odebrany bardzo dobrze. W końcu mieliśmy największą frekwencję w całych rozgrywkach, zaś trzy mecze w Łodzi oglądało 30 tys. ludzi.

Nie potwierdziły się też pogłoski o tym, że spółki skarbu państwa dostaną zakaz sponsorowania drużyn. Minister skarbu polecił im tylko pozbyć się udziałów w klubach. Skry to jednak nie dotyczy, bowiem jej właścicielem jest stowarzyszenie.

Na pewno jednak o kolejną próbę awansu do Final Four drużyna podejmie pod wodzą innego trenera. Daniela Castellaniego, który w maju obejmie reprezentację Polski, zastąpi jego dotychczasowy asystent Jacek Nawrocki. Wszystko wskazuje na to, że niewiele zmieni się też skład, ponieważ aż dziewięciu zawodników ma wciąż ważne kontrakty. Wśród nich są wszyscy podstawowi zawodnicy. Umowy kończą się Janne Heikkinenowi, Radosławowi Wnukowi i Pawłowi Maciejewiczowi. Nikt w klubie nie chce mówić, jaki będzie los tej trójki, ale trudno przypuszczać, by w Bełchatowie został fiński środkowy. Tym bardziej że Skra ma na tej pozycji kolejnego świetnego zawodnika. To Karol Kłos, odkrycie sezonu, który jest wypożyczony do AZS Politechniki Warszawa.

Najbardziej krytykowanym zawodnikiem Skry jest w tym sezonie Miguel Angel Falasca. Hiszpana sprowadzono, by poprawić rozegranie, ale postępu nie widać. Mało tego, w najlepszym występie w tym sezonie, jakim był rewanż z Dynamem Moskwa, grę prowadził Maciej Dobrowolski. Szefowie klubu zapewniają jednak, że mimo słabszych występów Falasca zostanie w Bełchatowie.

Co Skra zamierza zrobić, by wreszcie zrealizować marzenie, czyli awansować do czwórki najlepszych w Europie? Nawrocki twierdzi, że najbardziej może w tym pomóc wzrost poziomu PlusLigi, by zespół częściej niż dotychczas grał w meczach o wysoką stawkę. - Włosi czy Rosjanie mają nad nami tę przewagę, że nawet najlepsze drużyny z tych krajów mogą przegrać co tydzień, bo liga jest wyrównana. Stąd umiejętność utrzymywania koncentracji i mobilizacji. U nas jest coraz lepiej, ale jeszcze trochę brakuje do najlepszych - kończy.

Czy żużel może być jak siatkówka? »


Więcej o: