Sport.pl

Serie A: Giganci się awanturują

Napięcie podniosły klęski potęg Serie A w Lidze Mistrzów. W kraju status quo - wysoko wygrał Juventus i Milan.
28. kolejka - wyniki i tabela »

Czuję się zdradzony przez Davida jako człowiek - powiedział trener Juventusu Claudio Ranieri o napastniku Trezeguecie. Francuz zaatakował go za to, że został zmieniony podczas wtorkowego meczu Ligi Mistrzów z Chelsea. Nie on jeden mówił emocjami, w całych piłkarskich Włoszech nastał czas rozliczeń. Po odpadnięciu w jednej ósmej finału Ligi Mistrzów wszystkich klubów włoskich (w Pucharze UEFA ostało się najsłabsze Udinese) ogłoszono najgorszy dla Serie A sezon w całej historii europejskich pucharów.

Wściekły Ranieri nie powołał Trezegueta na mecz z Bologną (oficjalnie z powodów zdrowotnych), czym zdobył sobie uznanie komentatorów. Dotąd uchodził za trenera łagodnego, wręcz przesadnie pobłażliwego, teraz nie zawahał się nawet wobec kontuzji innego napastnika Amauriego. I odniósł wielkie zwycięstwo. Juventus rozbił Bolognę 4:1, a bohaterem wieczoru był Sebastian Giovinco. 22-latkowi, w którego niezmierzony ponoć talent wierzy całe calcio, przebijanie się do podstawowego składu szło opornie, aż wreszcie zachwycił. Strzelił gola, miał asystę, zmusił trzech rywali do fauli ukaranych żółtymi kartkami, wykonał wszystkie najładniejsze podania meczu. A ponieważ dwie bramki dołożył weteran Alessandro Del Piero, trener Ranieri mógł na konferencji prasowej piać o wyjątkowej chemii spajającej międzypokoleniowy duet. Obu protagonistów żegnała zresztą owacja na stojąco.

Juventus latem planuje transferową ofensywę mającą dać sukces w Europie (rozważa ponoć nawet sprzedaż do Manchesteru City Buffona, by sfinansować zakup kilku graczy z pola), a na razie wciąż wierzy, że stać go na wydarcie mistrzostwa Interowi.

Obrońców tytułu też dławi czkawka po porażce w LM, a napięcie podnosi jeszcze otwarty już konflikt między trenerami obu mediolańskich klubów. Prowadzący Inter José Mourinho przegraną z Manchesterem skwitował sarkastyczną uwagą, że "uszczęśliwił całą Italię", która świętuje jego osobiste niepowodzenie. - Jeśli on to naprawdę myśli, to niech się zastanowi, jakie są tego przyczyny - skomentował Carlo Ancelotti. Zasugerował też, że piłkarzom Interu brakowało odwagi, i przypomniał, że gdyby wygrali grupę w LM, to w jednej ósmej finału trafiliby na słabszego rywala. Na co z kolei Portugalczyk odparował, że jego drużyna nie jest jak Milan, który w marcu nie ma już o co grać. I bąkał coś o utracie godności przez kolegę po fachu, choć przestał wymieniać jego nazwisko.

Polemiki trwały jeszcze dłużej, tyle że Ancelotti walczył tylko z Mourinho, a ten ostatni na wielu frontach. Milan rzeczywiście poodpadał z wszelkich rozgrywek pucharowych już wcześniej, przestał też grać sparingi dla pieniędzy i spokojnie prze ku trzeciemu miejscu, by wrócić do LM bez konieczności gry w eliminacjach. Wczoraj zwyciężył 5:1 w Sienie - gole numer 299 i 300 w karierze strzelił Filippo Inzaghi, którego wsparł młodzieniec Alexandre Pato (też trafił dwukrotnie). A wokół San Siro słychać już niekiedy, że wyniki, biorąc pod uwagę epidemię kontuzji, nie są w bieżącym sezonie aż tak złe. Do drużyny wreszcie wrócili Kaka i Ronaldinho, ale na razie zaczynali na ławce rezerwowych. Wciąż leczą się natomiast Kaładze, Nesta, Bonera, Seedorf, Gattuso i Boriello.

Doniesienia z Interu są sprzeczne. Jedne gazety piszą, że Mourinho stracił sporo zaufania u właściciela klubu Massimo Morattiego, według innych Portugalczyk dostanie 100 mln euro na rewolucję w składzie. Jeśli wierzyć "Tuttosport", tyle zażąda, bo planuje ściągnąć tłum gwiazd i gwiazdek angielskiej Premier League: Vidicia z MU, Diaby'ego z Arsenalu, Jenasa z Tottenhamu i Drogbę z Chelsea (a zarazem pozbyć się wypożyczonych Suazo i Quaresmy, a także Manciniego, Materazziego, Vieiry, Figo, Crespo i Cruza).

Na razie mediolańczycy mają dopełnić formalności, bo sam trener ogłosił, że jest absolutnie pewny czwartego z rzędu tytułu dla Interu. Wczoraj lider, któremu sprzyja kalendarz (na finiszu rozgrywek ma dość słabych przeciwników), w hicie kolejki podejmował na San Siro Fiorentinę. Szczególny moment świętował Javier Zanetti. Kapitan zagrał po raz 634. w koszulce nerazzurich i wyrównał wynik legendarnego Giacinto Facchettiego. Przed nim został już tylko Giuseppe Bergomi, którego 35-latkowi pobić będzie trudno - uzbierał 759 meczów.

Czy Mourinho uderzył kibica Manchesteru United - czytaj tutaj »