Liverpool zbił mistrza

W hicie Premier League Liverpool pokonał Manchester United 4:1 i wciąż ma szanse na pierwsze od 19 lat mistrzostwo Anglii. Cztery punkty do lidera traci też Chelsea, która wygrała z Manchesterem City.
Zobacz jak The Reds rozbili MU na Zczuba.tv »

- Nie dziwię się, że wszyscy się nimi zachwycają. Tak musi być, gdy wygrywają 4:1, ale ciężko pogodzić się z porażką, bo byliśmy lepszą drużyną - mówił trener MU Alex Ferguson. Może mieć rację? Jego piłkarze częściej niż Liverpool mieli piłkę, częściej i dokładniej podawali oraz strzelali.

Ale popełnili też więcej błędów, których nie pokaże żadna statystyka. Nawalili ci, po których mało kto się tego spodziewał. Nemanja Vidić przy pierwszym golu pozwolił przejąć piłkę Fernando Torresowi, a ten z łatwością pokonał Edwina van der Sara. Serb już od kilku meczów nie był tak doskonały, jak w poprzednich miesiącach. Mylił się i z Fulham, i z Interem, ale ratowali go koledzy albo rywale nie potrafili wykorzystać szansy. W sobotę w jednej sytuacji pomógł mu Rio Ferdinand.

W drugiej połowie pomocy zabrakło, gdy Vidić uwiesił się na wychodzącym na czystą pozycję Gerrardzie. Dostał czerwoną kartkę, a z podyktowanego za ten faul rzutu wolnego Fabio Aurelio strzelił trzeciego gola i było po meczu. Chwilę wcześniej Ferguson wysłał na boisko Scholesa, Berbatowa i Giggsa. Trójka, która miała zapewnić mistrzom Anglii remis, nie miała na to szansy.

Liverpool, tak jak we wtorek z Realem, zagrał niemal perfekcyjnie. Niemal, bo w pierwszej połowie José Reina niepotrzebnie faulował w polu karnym Carlosa Teveza, a "jedenastkę" wykorzystał Cristiano Ronaldo.

Później mylili się już tylko gospodarze. Choć Liverpool zadał mniej ciosów, po każdym z nich Manchester był zamroczony. Co z tego, że mistrzowie częściej mieli piłkę, skoro goście potrafili lepiej swój czas wykorzystać? Znów Rafa Benitez i jego drużyna pokazali, że wyspecjalizowali się w obijaniu drużyn wielkich. W tym sezonie nie dały im rady Arsenal, Chelsea i MU. W sobotę strzelili cztery gole drużynie, która w 13 ligowych spotkaniach u siebie straciła ledwie pięć.

Do charakteru zespołu dostosował się Torres, w ostatnim tygodniu z łatwością ogrywający defensorów Realu i Manchesteru. Wcześniej Hiszpan nie trafiał w spotkaniach z Wigan, Stoke czy Fulham, a droga do mistrzostwa drużyny z Anfield prowadzi właśnie przez mecze ze słabeuszami. - Jeśli będziemy grać jak w ostatnich dniach, możemy zdobyć wszystko, ale trudno będzie utrzymać taki poziom w każdej kolejce - przyznaje kapitan Gerrard.

- Żeby zdobyć mistrzostwo, musimy wygrać pozostałe dziewięć spotkań - uważa Benitez. Taka seria zdarzyła się za jego kadencji tylko raz. W sezonie 2005/06 jego zespół wygrał dziesięć meczów w lidze z rzędu. Ale same zwycięstwa Liverpoolowi nie dadzą tytułu. MU musi tracić punkty. Na razie mistrz wyprzedza Liverpool i Chelsea o cztery punkty, ale ma do rozegrania zaległy mecz z Portsmouth. Za tydzień MU jedzie do Londynu na mecz z Fulham, Liverpool gra z Aston Villą u siebie, a Chelsea z Tottenhamem.

Hit w statystyce

Manchester United-Liverpool
17Strzały9
3Celne5
380Podania295
319Celne243
83,9Procent udanych podań82,3
55posiadanie piłki (proc.)45
Liczba Liverpoolu

13
punktów w pięciu meczach z MU, Chelsea i Arsenalem zdobył w tym sezonie Liverpool. W pięciu spotkaniach z drużynami ze strefy spadkowej (Middlesbrough, Stoke, WBA) wywalczył... osiem punktów.

Liverpoolu tydzień nie z tej ziemi - czytaj tutaj »