Korzeniowski o karnych: To się nie powtórzy

- Przepraszamy. To się nie powtórzy - obiecuje Robert Korzeniowski, szef sportu w TVP. Środowy magazyn ze skrótami z Ligi Mistrzów skończył się, zanim padło rozstrzygnięcie w meczu Roma - Arsenal. Zamiast Tottiego i van Persiego na antenie pojawił się Jan Pospieszalski i jego ?Warto rozmawiać".
Zobacz bramki z LM, w tym karne - Z czuba.tv»

Wynik meczu (7:6 w karnych, awans Arsenalu) i same jedenastki pokazano dopiero późnym wieczorem w serwisie sportowym TVP Info. "Dwójka" nie mogła pokazać karnych na żywo, bo prawo do relacji live ma koncern ITI. Musiała czekać na zapis i odtworzenie po zakończeniu relacji na żywo. Dlaczego jednak nie przedłużyła skrótów o 10-15 min? - Gdybyśmy mogli przedłużyć skróty, tobyśmy tak zrobili. Mamy warunki narzucone przez ramówkę - mówi Sport.pl Korzeniowski.

Czy ramówka ma coś wspólnego z oglądalnością? Nie, bo przerwano magazyn LM, który przyciągnął przed telewizory 1,2 mln widzów, by pokazać program z widownią mniejszą o 700 tys. osób.

- Od dawna było wiadomo, że w fazie pucharowej może być dogrywka i karne, a zaczynające się sztywno o 22.50 skróty mogą się według ramówki skończyć przed karnymi, ale... nie mogliśmy pokazać naszemu "otoczeniu", jak bardzo istotny to problem. Paradoksalnie, dzięki tej sytuacji teraz zrozumienie jest większe - dodaje Korzeniowski. - To, co się stało, jest dla mnie przykre. Sytuacja taka miała miejsce po raz pierwszy i już się nie powtórzy - obiecuje szef sportu w TVP.

Według naszych informacji redakcja sportowa chciała poczekać i pokazać karne, ale napotkała opór dyrekcji anteny TVP 2, za którą odpowiada Wojciech Pawlak. Szef anteny i wydawcy zrozumieli swój błąd dopiero po całym zajściu i obiecali elastyczność na przyszłość. O tym, że "to się już nie powtórzy", napisał w oświadczeniu Daniel Jabłoński, p.o. rzecznika TVP.

Sęk w tym, że TVP ma równie długą tradycję w przerywaniu ważnych relacji, co w wysłaniu takich komunikatów. W 1999 r. na trzy minuty przed końcem przerwała rozstrzygający o tytule mistrza Polski koszykarski mecz Anwil - Śląsk, by pokazać "Teleexpress". W 2007 r. relację piłkarskiego meczu Groclin - Crvena Zvezda puszczono z taśmy, bo ważniejsze były "Barwy Szczęścia". W tym samym roku regionalna TVP już w pierwszej połowie urwała relację meczu Lechia - Warta, by transmitować z Białegostoku lokalną konwencję wyborczą PiS. Na trzech setach skończyła się relacja z finału ostatnich ME w siatkówce, bo na drodze sportu znów pojawił się w ramówce "Teleexpress".

TVP nie pokazała karnych w meczu Roma - Arsenal - czytaj tutaj »