Znicz przegrał, ale utrzymał się w PLK

Sokołów Znicz Jarosław przegrał w Inowrocławiu ze Sportino 68:79 w meczu 28. kolejki Polskiej Ligi Koszykówki. Mimo porażki jarosławianie utrzymali się w najwyższej klasie rozgrywkowej.


Znicz się utrzymał, bo zajmujący ostatnie miejsce w tabeli Górnik Wałbrzych przegrał w Zgorzelcu 73:116 i nie ma już szans wyprzedzić jarosławskiej drużyny. Z kolei podopieczni Dariusza Szczubiała porażką w Inowrocławiu skomplikowali sobie sytuację w walce o awans do fazy preplay-off, chociaż wciąż mają na to szanse. Po 28 kolejkach Znicz ma na swoim koncie osiem zwycięstw, tyle samo co PBG Basket Poznań i jedno mniej niż Atlas Stal Ostrów oraz właśnie Sportino. Jednej z tych czterech drużyn zabraknie w fazie preplay-off. - Do końca będziemy walczyć o to, by zagrać w posezonowych rozgrywkach. Jeśli nam się uda awansować do dwunastki, będzie fajnie, jeśli nie - pozostanie nam się cieszyć z utrzymania w ekstraklasie - mówił po meczu ze Sportino WItalij Kowalenko, skrzydłowy Znicza.

W Inowrocławiu jarosławianie przegrali przez fatalną trzecią kwartę. W pierwszej połowie pojedynek stał na słabym poziomie. Na parkiecie w szeregach obu ekip panował chaos, punkty zawodnicy zdobywali po przypadkowych akcjach. W ekipie z Jarosławia zawodzili zwłaszcza obaj amerykańscy gracze obwodowi - Quinton Day oraz Chad Timberlake. - Do przerwy powinniśmy prowadzić kilkoma punktami. Jednak popełnialiśmy zbyt dużo prostych, niewymuszonych błędów - oceniał pierwszą połowę w wykonaniu swoim i kolegów Artur Mikołajko, kapitan Znicza.

Po 20 minutach Znicz wygrywał, ale tylko 31:30. Za to w samej trzeciej kwarcie gospodarze zdobyli aż 34 punkty. I nie było to spowodowane ich lepszą grą, ale po prostu znakomitą skutecznością z dystansu. Już w 23. minucie gospodarze mieli na koncie cztery celne rzuty za trzy punkty w tej kwarcie, z czego trzy były autorstwa Łotysza Ivarsa Timermanisa. Podopieczni Aleksandra Krutikowa wyszli na prowadzenie 44:34, którego nie oddali już do końca meczu. Później do Łotysza dostroili się Amerykanin Eddie Miller oraz Kanadyjczyk Kyle Landry i po 30 minutach Znicz przegrywał już różnicą 22 punktów. - W tym sezonie w trzeciej kwarcie często brakuje nam koncentracji. W Inowrocławiu znów się to przytrafiło - tłumaczył po meczu Kowalenko, który był najlepszym zawodnikiem gości w tym pojedynku.

W ostatniej odsłonie jarosławianie próbowali jeszcze odrobić straty, punkty zaczął zdobywać Timberlake, ale udało im się tylko zmniejszyć rozmiary porażki. - Po przerwie zagraliśmy lepiej w obronie. Do tego doszła lepsza skuteczność, która w pierwszej połowie szwankowała - analizował przyczyny wygranej Krutikow.

tomasz.welc@rzeszow.agora.pl



SPORTINO INOWROCŁAW79
SOKOŁÓW ZNICZ JAROSŁAW68
Kwarty: 16:20, 14:11, 34:11, 15:26.

Sportino: Timermanis 22 (5), Landry 19, Miller 16 (3), Żytko 7 (1), Obrzut 4 oraz Gomez 9, Wichniarz 2, Wierzbicki 0, Świderski 0, Witos 0, Stężewski 0.

Znicz: Timberlake 17 (1), Neltner 9, Day 5 (1), Miszczuk 5 (1), Celej 4 oraz Kowalenko 15 (1), Mikołajko 6, Szczotka 4, Diduszko 2, Kukiełka 1, Nowak 0.



POZOSTAŁE WYNIKI I TABELA W "GAZECIE SPORT"