Królowa zaprasza na trasy

W sobotę Justyna Kowalczyk w wielkim stylu zdobyła swój drugi złoty medal mistrzostw świata w biegach narciarskich, wygrywając rywalizację na 30 km. O królowej nart rozmawia cała Polska. Czy za namową naszej gwiazdy zaczniemy biegać na nartach?
>> Jak Cassius Clay został Muhammadem Alim

- Po mistrzostwach chwilę spędzimy w Polsce, ale nie będziemy urządzać żadnego powitania. Justysia pojedzie do domu, do rodziców, a ja do swojego domu, do Wałbrzycha. Pewnie, że kwiaty i podziękowania są bardzo miłe, ale nasz sezon jeszcze trochę potrwa i o tym trzeba pamiętać - tak jeszcze kilka dni temu mówił nam trener polskiej mistrzyni, Aleksander Wierietielny. - Poza tym powiem szczerze - nas oboje takie ceremonie męczą bardziej niż start Justysi na 30 km - dodawał ze śmiechem wspaniały szkoleniowiec.

Tymczasem... - Bardzo serdecznie dziękuję za przywitanie. Obudziliście mnie zdrowo, ale... byłam przed wami. Uprzedziłam was, bo do Kasiny dojechałam o trzeciej - mówiła w swej rodzinnej wsi Justyna Kowalczyk. O szóstej rano mistrzynię świata witało około 300 ludzi. - Jest mi bardzo miło, że mieszkańcy zorganizowali mi takie powitanie, ale ja w tym momencie ledwo stoję na nogach - mówiła Kowalczyk grupce dziennikarzy. "Królowa śniegu", która z Liberca przywiozła brąz i dwa złota, mogła wrócić do łóżka dopiero po odebraniu wielu bukietów kwiatów, przyjęciu mnóstwa gratulacji, podziękowań i życzeń na przyszłość.

Pokochać bieganie

Samej sobie Justyna życzy mniejszego zgiełku. Swej dyscyplinie - przeciwnie. - Bardzo fajnie, że Polacy pojawiają się na zawodach, że siadają przed telewizorami, żeby mi kibicować. Ale najbardziej się cieszę z każdej małej dziewczynki, która widząc, jak ja biegam, też chce spróbować - mówi nam Kowalczyk. - Mam nadzieję, że ludzie pokochają bieganie, polecam trasy spacerowe - dodaje mistrzyni.

Kciuki za rozwój biegów trzyma ambasador polskich sportów zimowych Adam Małysz. - Mam nadzieję, że dzięki Justynie biegi będą się tak rozwijać, jak dzięki mnie rozwijały się skoki - mówi nasz znakomity zawodnik. O tym, że w Polsce zapanuje moda na biegi narciarskie, już teraz przekonany jest Józef Łuszczek. - Dzwonił do mnie Edek Przybyła z Zakopanego. Mówił, że w swoim sklepie miał tydzień temu ze 40 par nart do biegania. Stały w kącie kurzem pokryte. Justyna wygrała i w dwie godziny wszystko sprzedał. Biegomania wybuchła - cieszy się pierwszy w historii polski mistrz świata w narciarstwie klasycznym.

Niestety, nie wszyscy mają takie szczęście, jakie spotkało znajomego Łuszczka. - Z tego, co pamiętam, ostatnimi klientami, którzy wzięli biegówki, byli niemieccy turyści. Mam 60-70 par takich nart, ale pokrywa je kurz. Niech stoją, przecież ich nie wyrzucę. Ale nowych na pewno nie zamierzam kupować - mówi nam Beata Czerska z zakopiańskiej wypożyczalni nart Sukces. W stolicy polskich Tatr biegówki nie są popularne, bo brakuje tras, na których można by zrobić z nich użytek. - Szkoda, że miasto nic nie robi, bo choćby na Równi Krupowej są naprawdę fajne warunki. Jest płasko, każdy mógłby swoich sił spróbować, ale nie ma komu ubić śniegu - podsumowuje Czerska.

Przykład z Jakuszyc

Zdecydowanie lepiej sytuacja przedstawia się w kolebce polskiego narciarstwa biegowego - Jakuszycach. - Z panem Julianem Gozdowskim, komandorem Biegu Piastów, niedawno zjedliśmy obiadek i przegadaliśmy kilka godzin. Wypytywał i mnie i Justysię o trasy w Libercu, bo chce, żeby te w Jakuszycach też miały najwyższy, światowy poziom - opowiada Wierietielny. Na Polanie Jakuszyckiej w ubiegłą niedzielę, tuż po zdobyciu swego pierwszego złota, trenowała Kowalczyk. - Na trasach widziałam wielu ludzi. Cieszy mnie, że idą rekreacyjnie na narty biegowe.

Ludzie z Jakuszyc przyznają, że w ich rejonie narciarstwo biegowe cieszy się dużą popularnością, ale po sukcesach Kowalczyk nie zauważyli, by stało się ono narodowym sportem Polaków. - Może mieliśmy trochę więcej klientów, ale nie dlatego, że Justyna wygrała. Po prostu przyszła niedziela, a w niedzielę zawsze na trasach pojawia się więcej ludzi - mówią nam pracownicy wypożyczalni nart Olimp z Jakuszyc.

Propagowaniu narciarstwa biegowego na pewno służą takie inicjatywy jak budowa tras, na których można biegać także latem. - Bardzo się cieszę, że minister sportu właśnie postanowił przeznaczyć pieniądze na stworzenie trasy nartorolkowej na Polanie Jakuszyckiej. Tego nam trzeba - mówi Justyna Kowalczyk.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl

Ile zwierzaków żyje w puszczy?