Pucharowa porażka siatkarek

Białostockie siatkarki mogły w środę pokusić się o pokonanie Muszynianki Muszyna i zrobienie pierwszego kroku w stronę awansu do turnieju finałowego Pucharu Polski. Niestety, nasze zawodniczki nie wykorzystały szansy i uległy 1:3 aktualnym mistrzyniom kraju
Wczorajsze spotkanie było pierwszym z serii co najmniej trzech pojedynków między Pronarem Zeto Astwa AZS Białystok a Muszynianką Muszyna. Zespoły zmierzą się między sobą jeszcze w sobotę, w spotkaniu rewanżowym Pucharu Polski, oraz w niedzielę w starciu kończącym rundę zasadniczą ekstraklasy. Niewykluczone, że konfrontacji pomiędzy tymi ekipami będzie jeszcze więcej, gdyż z aktualnymi mistrzyniami kraju białostoczanki mogą zagrać również w pierwszej fazie play-off. To jednak uzależnione jest od tego, które miejsce zajmą na zakończenie rundy zasadniczej ekstraklasy. Obecnie nasze siatkarki okupują szóstą pozycję, ale jeżeli spadną o jedne miejsce, a istnieje taka możliwość, to za rywalki w play-off będą miały właśnie ekipę z Muszyny.

- Wszystko jest możliwe, ale nie ma co na razie patrzeć tak daleko w przyszłość - stwierdza trener białostoczanek Dariusz Luks, który nie mógł wczoraj skorzystać z Luci Muhlsteinovej. Podstawowa rozgrywająca ma problemy ze ścięgnem Achillesa i przez kilka dni musi odpocząć od treningów.

- Na szczęście nie jest to nic aż tak poważnego i jeżeli wszystko będzie dobrze, na fazę play-off powinnam być gotowa do gry - mówi Muhlsteinova, której brak we wczorajszym meczu był dość widoczny. Druga rozgrywająca białostockiej ekipy, Anna Manikowska, przez ostatnie lata była tylko rezerwową w Farmutilu Piła i brakuje jej ogrania. Wczoraj potrafiła rozegrać znakomicie akcje, ale też popełniać bardzo proste błędy.

Ponadto wczoraj trener Luks dał odpocząć Dominice Koczorowskiej, a jej miejsce na środku siatki zajęła Katarzyna Kalinowska. Środkowa spisała się naprawdę bardzo dobrze, nic nie robiąc sobie z tego, że za rywalki miała takie zawodniczki jak Sylwia Pycia czy Ivana Plchotova. Trener Muszynianki Bogdan Serwiński posłał wczoraj na plac boju wszystkie swe najlepsze podopieczne, które wcześniej w lidze oszczędzał ze względu na zmagania w Lidze Mistrzyń. Na nic to się jednak zdało, gdyż pierwsza partia padła łupem gospodyń. Rywalki wyszły na boisko jakby rozkojarzone. Miały spory problem z przyjęciem zagrywki. Szczególnie nie najlepiej radziła sobie Joanna Mirek, na którą serwisy posyłały białostoczanki. Nasze zawodniczki od połowy seta odskoczyły rywalkom na dwa punkty i taka przewaga utrzymywała się praktycznie do samego końca partii. Jednak dzięki dobrym atakom Kamili Frątczak i skutecznym blokom Pyci przyjezdne doprowadziły do wyrównania 22:22. Potem jednak siatkarki Muszynianki popełniły dwa błędy, a punkt dający zwycięstwo z zagrywki zdobyła Kalinowska.

W drugim secie role się trochę odwróciły. To bowiem zawodniczki z Muszyny odskakiwały na dwa, trzy punkty, a białostoczanki musiały odrabiać straty i to im się powiodło, gdyż doprowadziły do stanu 19:19. Niestety, w decydujących momentach partii lepiej spisywały się przyjezdne, które w kolejnej odsłonie już na dobre obudziły się ze wcześniejszego letargu. Siatkarki Muszynianki w mgnieniu oka objęły bowiem prowadzenie 11:1 i spokojnie kontrolowały przebieg seta.

Szybka porażka w trzeciej odsłonie nie podłamała gospodyń i w kolejnej kibice znowu byli świadkami długich wymian i sporych emocji. W połowie seta lepiej zaczęły spisywać się białostoczanki, które odskoczyły rywalkom na cztery punkty 18:14. W tym momencie wydawało się, że dowiozą prowadzenie do końca i do wyłonienia zwycięscy będzie potrzebny piąty set. Niestety, wtedy we znaki miejscowym dała się Frątczak. Po jej piekielnie mocnych atakach przyjezdne doprowadziły do wyrównania 20:20 i ostatecznie wygrały tego seta oraz całe spotkanie.

- Szkoda tej końcówki, którą dziewczyny oddały w zasadzie nie wiadomo czemu - żałuje trener Luks. - Cieszyć może to, że już lepiej zawodniczki spisywały się w polu zagrywki. Nie psuły tyle piłek co ostatnio oraz dobrze współpracowały w bloku i obronie. Co do naszych szans na awans do turnieju finałowego Pucharu Polski, to można powiedzieć, że dopóki piłka w grze, to wszystko jest możliwe.



Pronar Zeto Astwa AZS Białystok - Muszynianka Muszyna 1:3

Sety: 25:22, 22:25, 16:25, 23:25.

AZS: Karczmarzewska-Pura, Manikowska, Mieszała, Kalinowska, Walawender, Żebrowska, Saad (libero) oraz Truchanova.

Muszynianka: Plchotova, Mirek, Frątczak, Pycia, Bełcik, Jagieło, Zenik (libero) oraz Rosner, Pykosz.