Peszko może nie zagrać z Udinese

Skręcenie kostki, stłuczenie więzadła i obrzęk z wysiękiem stwierdzili lekarze po USG kontuzjowanej nogi Sławomira Peszki. Występ pechowego piłkarza Lecha Poznań stoi pod znakiem zapytania, ale nie jest wykluczony
Peszko nie odstawia nogi choćby nie wiem co »

Sławomir Peszko ma wielkiego pecha do meczów z Udinese. W pierwszym nie wystąpił, bo miał karę za żółtę kartki otrzymane w poprzednich meczach pucharowych Lecha. W drugim może znów nie wystąpić, tym razem z powodu kontuzji, jakiej nabawił się podczas sparingowego meczu z Koroną Kielce we Wronkach. Skręcił wówczas kostkę. Lekarze stwierdzili stłuczenie więzadła, wysięk i obrzęk. - To kontuzja na tyle bolesna, że na dziś uniemożliwia mu nawet chodzenie - mówi drugi trener Lecha Poznan, Marek Bajor. Na temat tego, czy Peszko wystąpi we Włoszech, czy nie na razie nie chce się wypowiadać. - Będziemy czekać i obserwować, co będzie działo się z tą nogą - mówi. - Sławek Peszko był przewidziany do gry w meczu z Włochami, więc jego kontuzja to spory kłopot. Jeśli jego organizm zdoła wchłonąć krwiak, który się pojawił, może uda się wystawić go do gry.
Lech Poznań jak Wisła Kraków Kasperczaka


Trener Lecha dr Tomasz Piontek, który badał piłkarza, mówi że wszystko zależy od tego, czy uda się usunąć obrzęk i wysięki. - Owszem, możliwe jest, by Peszko grał na środkach znieczulających, ale to wszystko zależeć będzie od jego samopoczucia. Bo jeżeli przy każdym dotknięciu piłki noga go będzie boleć, to nie ma to sensu. On musi czuć pełen komfort gry - uważa.

Trener Marek Bajor mówi, że decyzja o tym, czy zdecydować się na wystawienie do gry Peszki na środkach znieczulających, zapadnie tuż przed meczem. - To bowiem zapewne wykluczyłoby go z następnego meczu z GKS Bełchatów, a także kolejnych. Sławek Peszko to ważny gracz, musimy się zastanowić. Będziemy go obserwować także we Włoszech - mówi.