Co ma AZS Częstochowa, czego nie mają inni?

W 1990 roku AZS Częstochowa zdobył pierwsze mistrzostwo. Od tego czasu jest najbardziej utytułowanym klubem w Polsce, dał reprezentacji najwięcej kadrowiczów, a w środę osiągnął sukces, o którym mówi cała Europa
Skrze już nikt nie odbierze pierwszego miejsca »

Mój zespół przegrał z grupą niedoszkolonych technicznie siatkarzy - komentował pierwszą porażkę 2:3 z Domeksem-Tytanem Częstochowa trener Copry Piacenza Angelo Lorenzetti.

Zbigniew Bartman, przyjmujący AZS, po rewanżowym spotkaniu wygranym 3:0 odpowiedział w swoim stylu: - Jakieś ogórki z Polski zmasakrowały włoskiego faworyta.

Wicemistrz Polski w 1/8 finału Ligi Mistrzów pokonał drugą drużynę poprzedniej edycji tych rozgrywek. Mówi o tym cała siatkarska Europa, bo częstochowskiemu klubowi wróżono olbrzymie kłopoty z utrzymaniem w PlusLidze. W Lidze Mistrzów, według fachowych prognoz, nie miał prawa wyściubić nos poza fazę grupową.

AZS gra na przekór wszystkim. Co roku odchodzą z niego najlepsi siatkarze kuszeni kilka razy wyższymi kontraktami w innych klubach. Na ich miejsce przychodzą inni, którym wystarcza rok, najwyżej dwa, by wypromować się nie tylko w lidze, ale i Europie. Tak zaczęło się ponad 20 lat, tak trwa do dziś. - Cóż, taki nasz los. Nie jest łatwo co roku budować wszystko od nowa, zwłaszcza kiedy nie ma gwarancji, że uda się zapiąć budżet - mówi Konrad Pakosz, prezes AZS, jeden z najmłodszych szefów klubu w lidze.

Pakosz opowiada, że przed sezonem, kiedy sponsorzy nie garnęli się do pomocy, klub rozważał wariant superoszczędnościowy i walkę o utrzymanie. Dopiero w ostatniej chwili udało się sprowadzić Bułgara Smilena Mlyakowa i jedną z nadziei polskiej siatkówki Zbigniewa Bartmana. Ze składu, który w poprzednim sezonie zdobył wicemistrzostwo kraju i Puchar Polski, zostali tylko Andrzej Stelmach, Wojciech Gradowski i Piotr Nowakowski. Reszta składu to albo początkujący siatkarze (m.in. kilku wychowanków warszawskiego Metra), albo gracze niechciani w innych klubach.

Pakosz: - Mamy w tym roku do dyspozycji 3,5 mln zł brutto. Kwota ta nieznacznie wzrośnie, bo Bułgar Smilen Mlyakow zarabia w euro.

Najbogatsze polskie kluby - Skra Bełchatów i Resovia - mają około 10-milionowy budżet, ale z pewnością wydadzą więcej, bo mistrz Polski ma trzech zagranicznych graczy, a rzeszowski aż czterech. I w Bełchatowie, i Rzeszowie w euro zarabiają również trenerzy.

- Nie jest nam łatwo, ale się nie poddajemy. W październiku mało kto dawał nam szanse na jakikolwiek sukces - dodaje Pakosz..

Przed sezonem 1989/1990 na AZS Częstochowa też nikt nie zwracał uwagi. Rywale nie widzieli w nim żadnego zagrożenia, bo do drużyny przyszło kilku nikomu nieznanych graczy, m.in. obecny trener AZS Radosław Panas z trzecioligowego Zrywu Opole. O późniejszych gwiazdach polskiej siatkówki - Andrzeju Szewińskim i Krzysztofie Stelmachu - gazety pisały, że dopiero nieśmiało wchodzą do zespołu, a Szewiński na treningach zaczął próbować serwować z wyskoku. W Częstochowie miała też być kiepska atmosfera, bo trenerowi Stanisławowi Gościniakowi przydzielono do pomocy Ryszarda Boska.

25 lutego 1990 roku o godz. 12.43 Andrzej Solski i Marek Kwieciński zablokowali atak Roberta Malickiego. Koniec czwartego seta, koniec meczu i eksplozja radości. AZS Częstochowa zdobył pierwsze mistrzostwo Polski, a rozgrywający Dariusz Stanicki marzył o tym, by zagrać kiedyś w finale Pucharu Europy.

18 lutego 2009 roku około godz. 22 Zbigniew Bartman najpierw zaserwował asa, a później dołożył atak z drugiej linii i AZS mógł świętować zwycięstwo 3:0, awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, czyli największy sukces w swojej historii. Od udziału w finale Ligi Mistrzów, czyli dawnego Pucharu Europy, jest o krok.

Ryszard Bosek od dwóch sezonów znów pracuje w AZS, teraz jako dyrektor sportowy. Pytany, czy zna drugi taki zespół, który wychowałby lub ukształtował siatkarsko taki zastęp reprezentantów kraju, kręci głową. - I w Europie trudno byłoby o taką drużynę - mówi Bosek.

Według wyliczeń kibiców: z Częstochowy do kadry w ciągu ostatnich 20 lat trafiło ponad 40 zawodników. Ci najbardziej znani to wicemistrzowie świata - Michał Bąkiewicz, Piotr Gacek, Piotr Gruszka, Grzegorz Szymański, Michał Winiarski i Łukasz Żygadło. Przed nimi znaczącymi zawodnikami biało-czerwonych byli m.in. Damian Dacewicz, Arkadiusz Gołaś, Dawid Murek, Marcin Nowak, czy bracia Stelmachowie.

Obok Legii Warszawa, której od kilku lat nie ma już w ekstraklasie, AZS jest najbardziej utytułowanym polskim klubem. Sześć razy zdobył mistrzostwo, dwa razy sięgnął po Puchar Polski.

- To jest wyjątkowy klub - mówi Tomasz Wójtowicz, tak jak Bosek mistrz świata i mistrz olimpijski, teraz komentator telewizyjny. - W Częstochowie kibice przeżywają największe horrory. Wystarczy przypomnieć ubiegły rok, kiedy w Pucharze CEV niedoceniani przez nikogo częstochowianie wyeliminowali gwiazdy z Iskry Odincowo - Gibę, Werbowa czy Abramowa.

Obaj legendarni siatkarze zapytani, co takiego ma Częstochowa, czego nie mają inne polskie kluby, są zgodni. Bosek odpowiedział dwoma słowami: - Duch i charakter. Wójtowicz odparł jednym: - Charakter.

Wojciech Drzyzga, ekspert Polsatu Sport, którego syn Fabian jest rozgrywającym w Częstochowie, twierdzi, że AZS to ewenement na skalę europejską. - Nie znam drugiego takiego klubu. Siatkówka to sport, w którym najważniejsze jest zgranie, a tam co chwila wymienia się 80 proc. składu. Trudno racjonalnie wytłumaczyć ich fenomen - uważa Drzyzga.

A Pakosz dodaje: - Jeszcze nie raz będziecie mogli o nas mówić. Pokonując Piacenzę, przeszliśmy Alpy, przed nami Himalaje.

Do kadry z Częstochowy

Poprosiłem czytelników mojego bloga, by pomogli mi ustalić nazwiska siatkarzy, którzy są wychowankami AZS Częstochowa bądź przyszli do niego jako młodzi zawodnicy i stamtąd trafili do reprezentacji Polski. Wybrałem tylko tych z najnowszej historii.

Zbigniew Bartman, Michał Bąkiewicz, Michał Chadała, Damian Dacewicz, Piotr Gacek, Krzysztof Gierczyński, Arkadiusz Gołaś, Piotr Gruszka, Krzysztof Ignaczak, Dawid Murek, Marcin Nowak, Piotr Nowakowski, Radosław Panas, Robert Prygiel, Andrzej Stelmach, Krzysztof Stelmach, Andrzej Szewiński, Grzegorz Szymański, Krzysztof Śmigiel, Marcin Wika, Michał Winiarski, Paweł Woicki, Łukasz Żygadło.

Liczba AZS

3,5
za tyle milionów złotych utrzymywana jest drużyna z Częstochowy

Zajrzyj do blogu Przemysława Iwańczyka

Trochę lodu na głowę po cudownej siatkarskiej środzie - czytaj tutaj »