Trener Krysiewicz: Pretensji nie mam, po prostu szkoda meczu

KOSZYKÓWKA. Duda Super-Pol Leszno mogła sprawić drugą sensację z rzędu i wygrać w Gorzowie z AZS. Koszykarkom z Leszna zabrakło jednak zimnej krwi i przegrały 63:67.


- Chcieliśmy wygrać, a wówczas w play-off wpaść właśnie na AZS. Mielibyśmy już jedno zwycięstwo zaliczone, a z tą drużyną gra nam się dość dobrze - mówił trener Dudy Jarosław Krysiewicz. W pierwszej rundzie play-off liczyć się będą wyniki obu spotkań między zainteresowanymi drużynami - jeśli np. Duda wpadnie na Gorzów, na dzień dobry będzie przegrywała 0:2. Gorzowiankom do awansu wystarczy wtedy jedna wygrana.

Teoretycznie łatwiej może być Dudzie w starciu z Wisłą Kraków, którą dwa tygodnie temu sensacyjnie ograła. - Wcale nie. Wisła chyba jest jednak silniejsza - mówił Krysiewicz.

Trener Dudy miał problemy ze swoimi amerykańskimi zawodniczkami. DeTrina White jest kontuzjowana, brakowało jej pod koszami. Z kolei Ashley Shields, najlepsza snajperka ligi, dowiedziała się w ubiegłym tygodniu o ciężkiej chorobie swojej matki i śmierci wujka. - Była przybita. W poniedziałek leci do Stanów na pogrzeb, wróci za tydzień. Nie zagra więc w piątek z Energą Toruń - mówił Krysiewicz. Shields w sobotę zdobyła mniej punktów, ale świetnie ustawiała się w obronie - zebrała pod swoim koszem 12 piłek, jedną również w ataku. Zespół z Gorzowa także był osłabiony - rękę niedawno złamała Katarina Zohnova, niemal bez treningów grę po urazach wznowiły Lindsay Taylor i Justyna Żurowska.

Duda wygrała pierwszą połowę 38:35, ale zdaniem Krysiewicza właśnie ta faza meczu przesądziła o... porażce jego drużyny. - Wtedy mieliśmy 10 strat, to o wiele za dużo. Gdybyśmy uzyskali 10 pkt przewagi, to byłoby dużo łatwiej - mówił. Trener Gorzowa Dariusz Maciejewski stwierdził: - Dobrze, że w pewnym momencie udało nam się uciec na 8, 9 pkt, bo nie wiem, jakby to było, gdybyśmy musieli gonić. Zagraliśmy chyba najsłabsze spotkanie, ale chwała dziewczynom, że w swoim słabszym dniu i tak były lepsze.

W trzeciej kwarcie AZS uzyskał dość wyraźne prowadzenie - rzut Anne Breitreiner w ostatniej sekundzie tej kwarty dał mu prowadzenie 57:49. Duda jednak prawie dogoniła rywalki - na 22 s przed końcem przegrywała tylko 63:64. Wtedy sędziowie odgwizdali niesportowe przewinienie Aleksandry Drzewińskiej, która zaatakowała Breitreiner. - Nie mieli wyjścia. Przepisy są jednoznaczne, jak piłka jest poza boiskiem, to faulować nie można. A jak Olka sfaulowała, to piłki jeszcze w grze nie było. Dałem sygnał z ławki, że muszą faulować, Ola się jednak trochę pospieszyła. Nie mam jednak pretensji do niej, sam byłem zawodnikiem i wiem, że w takich momentach o pewnych rzeczach się nie myśli - mówił Krysiewicz. Faulowana Niemka wykorzystała jeden rzut wolny, ale jej zespół dalej miał piłkę. Znów sfaulowana została Breitreiner, która tym razem zdobyła dwa punkty - na 67:63. Duda niewiele już mogła zrobić. - Chciałbym i tak trafić na Gorzów w play-off i nie ma znaczenia to, że będziemy przegrywać 0:2. Z tą drużyną potrafimy dobrze grać, jak wygramy mecz u siebie, to w czwartym pojedynku w Gorzowie wszystko się może zdarzyć. A wtedy będzie ciekawie - zakończył Krysiewicz.



AZS Gorzów - Duda Leszno 67:63

Kwarty: 10:14, 25:24, 22:11, 10:14.

AZS: Anosike 17, Breitreiner 14 (1x3), Richards 11, Kaczmarczyk 6, Koryzna 4 oraz Czubak 9 (3x3), Taylor 4, Żurowska 1, Maruszczak 1.

Duda: Koc 13 (1x3), Krysiewicz 10 (2x3), Shields 9 (2x3), Czarnecka 8, Drzewińska 4 oraz Krężel 16 (3x3), Nawrotek 2, Durak 1.