Lech padł. Lech wstał. Remis z Udinese

Znów pasjonujący spektakl lidera polskiej ligi. Piłkarze Lecha Poznań przegrywali z Udinese już 0:2, ale na sześć minut przed końcem doprowadzili do remisu 2:2. Rewanż za tydzień. Kto wygra, awansuje do 1/8 finału Pucharu UEFA.
Smuda o meczu: Horror. Marino: Jestem rozczarowany

Bramki z meczu Lech - Udinese na Z czuba.tv »

Poznaniacy dokonali wielkiej rzeczy. W swoim stylu zaserwowali 17,5 tys. kibiców szaloną końcówkę, w cztery minuty wpędzając w popłoch pewnych już swego Włochów.

Oblężenie ich pola karnego trwało po ostatnie sekundy gry i goście odetchnęli, że nie stracili trzeciej bramki. Tak głęboko cofali się pod swoją bramkę, że nacierający "Kolejorz" wbił im oba gole strzałami z kilku metrów. Najpierw Rengifo (po ładnym rozegraniu Stilicia i asyście Lewandowskiego), a potem Arboleda doprowadzili do remisu.

I przed, i w trakcie meczu sypał gęsty śnieg. Warunki do gry były fatalne, działacze Udinese namawiali UEFA, by przełożył spotkanie. Biała zamarzająca breja przykryła całą murawę. Nie pomogło podgrzewanie boiska. Śmigający po trawie traktorek odgarniający śnieg rozpoczął walkę z czasem. Nie zdążył. Piłkarze zamiast myśleć o maksymalnej precyzji zagrań, toczyli walkę z własnymi stopami, by się nie przewrócić.

Pogoda skrzywdziła oba zespoły. I lepszych technicznie gości, i poznaniaków, którzy w pucharach nie grali w tym sezonie "po polsku". Sukcesy dawała im odważna gra i chęć bycia przy piłce tak długo jak tylko się da. W czwartek się nie dało.

Lechici od ponad dwóch miesięcy nie grali o stawkę. Pozostały im sparingi. Szkoda, bo choć Udinese było wymagającym przeciwnikiem, to poznaniacy parę razy zmusili rywali do błędów. Zabierali piłkę Włochom daleko od własnej bramki, ale nie umieli przeprowadzać takich kontrataków jak w jesiennych meczach z Nancy czy Deportivo La Coruna.

Mecz był ciekawy, miał niezłe tempo. Początkowo nakręcali je Włosi. W 9. min Ivan Turin obronił strzał Inlera i dobitkę z bliska Fabio Quagliarelli, który łatwo uciekł obrońcom. Pięć minut później za szybki dla szybki dla Bosackiego okazał się Alexis Sanchez. Lechita spóźnionym wślizgiem przewrócił Chilijczyka w polu karnym, ale sędzia z Bułgarii nie zareagował. I to nie była jego ostatnia pomyłka.

Lech przed przerwą odpowiedział jednym groźnym natarciem - po podaniu Semira Stilicia Jakub Wilk był sam na sam z Samirem Handanoviciem, ale trafił piłką w bramkarza, który rzucił mu się pod nogi. Wydawało się, że bezbramkowy remis, który był do przerwy, jest do osiągnięcia i że sprawa awansu wyjaśni się za tydzień w Udine.

Krótko po przerwie szanse zmalały niemal do zera. Najpierw poznaniacy beztrosko zostawili Quagliarellę na środku pola karnego, a reprezentant Włoch głową strzelił obok Turiny. Pięć minut później wrzutka Pasquale nie była tak dokładna, ale bramkarz Lecha, odbijając piłkę, trafił w Manuela Arboledę i w ten sposób padł samobójczy gol.

Piłkarze Udinese zaczęli grać na czas. Robili to ostentacyjnie, lechitom puszczały nerwy. Prowokowany przez Domizziego Rengifo dwa razy uderzył Włocha głową w twarz. Wszystko wskazywało na to, że jest już po wszystkim. Ale stało się coś niezwykłego - Włosi dali się zepchnąć do głębokiej obrony budzącym się z zimowego snu poznaniakom. Kontaktowy gol powinien paść już w 59. min i do teraz nie wiemy, jakim cudem nie padł. Stilić trafił w słupek, Rafał Murawski dobijał w poprzeczkę, a potem jeszcze wprost w Handanovicia!

Popędzani przez Smudę i niesieni dopingiem gracze Lecha się nie zniechęcili. Wilk i Lewandowski nie zrobili Włochom krzywdy po strzałach głową, ale ataki nie słabły, choć gospodarze coraz częściej się odkrywali i narażali na kontrataki. Gdyby Udinese wykorzystało jakąś kontrę, rewanż byłby pewnie formalnością.

- Do Udine po zwycięstwo - skandowali kibice po ostatnim gwizdku. Za tydzień Lech nie jest bez szans na wywalczenie awansu, choć rywal może być znacznie mocniejszy. W czwartek skupiony na rywalizacji w lidze włoskiej trener Pasquale Marino zostawił na ławce rezerwowych Antonia di Natale. Chciał, by w przerwie na Puchar UEFA jego największy gwiazdor sobie odpoczął.

Smuda grał wbrew naturze Lecha »

Lech Poznań - Udinese Calcio 2:2 (0:0)

Bramki 0:1 Quagliarella (50. min), 0:2 Arboleda (55., sam.), 1:2 Rengifo (81.), Arboleda (84.)

Lech: Turina - Wojtkowiak, Bosacki, Arboleda, Djurdjević - Murawski, Injac - Lewandowski, Stilić, Wilk (68. Bandrowski) - Rengifo.

Udinese: Handanović - Zapata, Coda, Domizzi Ż , Pasquale - Inler, D'Agostino, Asamoah - Isla (73. Obodo), Sanchez Ż (85. Pepe) - Quagliarella.

Sędziował Anton Genow z Bułgarii

Widzów 17,5 tys.

Rewanż 26 lutego w Udine



Lech-Udinese
20strzały7
10celne5
2słupki i poprzeczki0
9rzuty rożne3
7faule18
3spalone4