Kamila Skolimowska nie żyje. "Najgorsze jest to, że nikt się tego nie spodziewał"

Podczas treningu na zgrupowaniu w Portugalii młociarka, mistrzyni olimpijska z Sydney z 2000 r., poczuła się źle. Straciła przytomność w drodze do szpitala. Reanimacja okazała się nieskuteczna.
- Usiadła na ławce i zasłabła, podbiegł do niej Andrzej Krawczyk i ją ocucił. Wezwaliśmy karetkę. Doszła do niej o własnych siłach - mówi o wydarzeniach w Portugalii Szymon Ziółkowski. Więcej o okolicznościach śmierci spotrsmenki i jej karierze piszemy tutaj.

Kamila Skolimowska cieszyła się życiem i miała plany na przyszłość. Założyć szczęśliwą rodzinę. Powtórzyć sukces z Sydney. O najważniejszych chwilach swego życia i kariery sportowej Kamila opowiadała tak.

- Nie ma słów by opisać to co się stało - mówi Jacek Wszoła, przyjaciel rodziny Skolimowskich i dodaje: - Najgorsze jest to, że nikt się tego nie spodziewał. Przecież sportowcy są poddawani wyjątkowo dokładnym badaniom właściwie przez całe życie. Przez kilkanaście lat nie było żadnych sygnałów, że coś jest nie tak.

Odeszła mistrzyni olimpijska Kamila Skolimowska | wideo


- Kamila była niezwykle zdyscyplinowaną i solidną uczennicą, zawsze przygotowaną do lekcji, uczynną i koleżeńską. Podziwiało ją całe grono - opowiada nauczycielka Kamili, Ludwika Chewińska. - Zapamiętam ją przede wszystkim jako osobę zawsze uśmiechniętą.

- Ona się zawsze uśmiechała, ciężko chyba nawet znaleźć zdjęcie spoza zawodów, na którym nie ma na twarzy uśmiechu. Była pełna życia - wspomina młociarkę Leszek Blanik.

- Niespełna rok temu przyszło nam przeżywać śmierć Agaty Mróz, w środę w zupełnie innych okolicznościach zmarła Kamila Skolimowska. Trudno w takich chwilach napisać coś rozsądnego, ale zastanawia, czemu za sport, który u zarania miał być rozrywką i dobrą zabawą , płaci się życiem - zastanawiają się blogerzy Sport.pl.

Tak koledzy wspominają Kamilę »