Skra awansowała do ćwierćfinału Ligi Mistrzów!

PGE Skra Bełchatów awansowa do grona ośmiu najlepszych drużyn w Europie. Udało jej się to po raz drugi, ale jeszcze nigdy nie wyeliminowała tak trudnego rywala, jakim było Dynamo Moskwa.
Wysoką rangę meczu najlepiej pokazuje obrazek sprzed hali - stali tam kibice z kartkami z napisem "Kupię bilet". Ale trzy tysiące wejściówek zostało sprzedanych już dawno. W hali, jak to zwykle w Polsce, atmosfera na meczu była świetna. Poitr Gacek, libero Skry, uważa, że to zawsze przynajmniej na chwilę paraliżuje rywali. W przypadku Dynama było ona jednak bardzo krótka. Trwała dokładnie jedną akcję, w której Dawid Murek zatrzymał pojedynczym blokiem Dantego.

Później widzieliśmy Skrę, jak z najgorszych spotkań w tym sezonie. Przede wszystkim Rosjanom mocnymi zagrywkami udało się odrzucić gospodarzy od siatki. Gdziekolwiek Miguel Falsca posyłał piłkę, czekał tam moskiewski mur. Długo nie mógł go sforsować żaden z bełchatowian. Udało się to dopiero Stephane'owi Antidze, ale wtedy Dynamo miało już na koncie dziesięć punktów. Nic dziwnego, że trener Daniel Castellani zaczął wołać Macieja Dobrowolskiego. Do zmiany jednak nie doszło, chociaż gra się wyrównała. Jednak kontrolowali ją rozpędzeni goście. Nawet gdy udało się zmniejszyć straty do pięciu punktów (5:10), to zaraz przychodziła seria dla rywali.

To zawodnicy Skry sprawiali wrażenie sparaliżowanych stawką i dopingiem. Widać to było choćby po grze w obronie - mieli kłopoty z dobiegnięciem do piłek, z których normalnie wyprowadzają skuteczne kontry. Podobnie było na początku drugiej partii... Mariusz Wlazły, który w inauguracyjnym secie skończył dwa z dziesięciu ataków, męczył się niczym Syzyf. Bo piłki były albo za niskie, albo za daleko od antenki. W końcu argentyński szkoleniowiec nie wytrzymał i wprowadził na boisko Dobrowolskiego. I jak za dotknięciem różdżki zmieniła się gra Wlazłego, który zaczął wręcz szaleć. Był nie do zatrzymania, zwłaszcza w decydujących akcjach. - Bełchatów poprawił obronę - komentował Jurij Biereżko.

Mistrzowie Polski mozolnie gonili przeciwników. Na drugiej przerwie technicznej Dynamo wygrywało 16:14, ale po ataku Antigi był remis (16:16). W wyrównanej końcówce kibice niemal modlili się o jednego asa, który pozwoliłby powiększyć przewagę. Doczekali się, a jego autorem był Michał Bąkiewicz, który zastąpił nieskutecznego Murka, a drużyna z Bełchatowa wygrywał 23:20. Kolejny punkt zdobył Wlazły, a wynik w setach wyrównał Siemion Połtawski, który zaatakował w siatkę.

Później na boisku rozgorzała walka niemal wręcz. W Skrze szaleli Wlazły i Antiga, coraz lepszy był też blok. Pierwszego seta w tym elemencie Rosjanie wygrali 4:2, w drugim było 4:1 dla bełchatowian, podobnie jak w trzecim. Kiedy Pliński i Bąkiewicz założyli klasyczną siatkarską "czapę" Połtawskiemu (piłka spada wtedy pod nogi atakujacego), cieszyli się tak bardzo, że ten pierwszy zobaczył żółtą kartkę. Sędzia z Grecji chyba się jednak pospieszył, a na pewno uległ sugestiom zawodników z Moskwy. Od tej pory widzieliśmy wiele wzajemnych prowokacji, komentowania, podważania decyzji arbitrów. Celował w tym Dante, ale pewni swojej przewagi gospodarze nie reagowali.

A właściwie reagowali, coraz lepszą grą. Od stanu 11:11 zdobyli kolejno cztery punkty, m.in. po widowiskowym bloku Wlazłego na Połtawskim. Jeśli któryś z kibiców nie widział tej akcji, niewiele stracił, bo ostatni punkt kapitan Skry zdobył w identyczny sposób. Okazało się, że pogłoski o jego słabej formie były mocno przesadzone, o czym mogliśmy się przekonać w następnych partiach. Im dłużej trwał mecz, tym Wlazły był skuteczniejszy, doprowadzając Rosjan i Brazylijczyka do furii.

Ale wygrana to nie tylko jego zasługa, bo w zespole nie było słabych punktów. Bąkiewicz przyjmował najsilniejsze bomby z zagrywki, Dobrowolski gubił podobno najlepszy blok na świecie, zaś środkowy blokowali i serwowali. A Antiga kończył najtrudniejsze piłki. Skra po prostu była silniejsza drużyną od mistrza Rosji. - Widzieliśmy, jak nasi rywale siadali psychicznie z piłki na piłkę - mówił Jacek Nawrocki, drugi trener.

Jeszcze kilka akcji przed końcem kibice stali na swoich miejscach, a ich ulubieńcy szaleli. Ostatnie rozegrania w wykonaniu Dobrwolskiego (- Czekałem na taki jego mecz - mówił Nawrocki) nie były skomplikowane - atakował Wlazły. Skutecznie!

Teraz rywalem mistrzów Polski będzie Iskra Odincowo, z którą grali już dwukrotnie w grupie. Wygrali 3:0 i przegrali w takim samym stosunku.



.Mariusz WlazłySiemion Połtawski
punkty1912
skuteczność (proc.)4443
asy01
bloki21
zablokowany23


.Stephane AntigaDante Amaral
punkty2010
skuteczność6138
przyjęcie (dobre w proc.)6740
PGE Skra - Dynamo 3:1

Sety: 18:25; 25:21, 25:21, 25:19

PGE Skra: Falasca, Antiga, Pliński, Wlazły, Murek, Możdżonek, Gacek (libero) oraz Dobrowolski, Kurek, Bąkiewicz

Dynamo: Grankin, Dante, Samojlenko, Połtawski, Siwożeleż, Wołkow, Gonzalez (libero) oraz Archipow, Krugłow, Biereżko, Szczerbinin

O meczu AZS Częstochowa w Lidze Mistrzów - czytaj tutaj »