Piłka ręczna: Bankrutują niemieckie kluby! Polacy zagrożeni?

PRZEGLĄD PRASY. - Takich problemów Bundesliga nie miała od dawna. Dwa kluby już ogłosiły bankructwo, jeden cudem się uratował, bo pomogło mu miasto - czytamy w Przeglądzie Sportowym. Bundesliga uważana jest za najsilniejszą na świecie ligę piłki ręcznej.
Gdy kłopoty dotykały TuSEM Essen, nikt się tym nie interesował, bo to słaby klub. W listopadzie jako pierwszy ogłosił bankructwo. Więcej szumu zrobiła informacja o upadku HSG Nordhorn.

- Sponsorzy mają problemy, co przekłada się na wpłaty do klubowych kas - mówi Piotr Przybecki, zawodnik HSG, który gra w Niemczech już od 14 lat.

Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w drugiej lidze, gdzie gracze niejednokrotnie z dnia na dzień dowiadują się o kłopotach finansowych pracodawcy i rozpoczynają poszukiwania nowego miejsca do gry.

- Spakowałem najpotrzebniejsze rzeczy do auta i przyjechałem do Kielc - dodaje Rafał Gliński, brązowy medalista mistrzostw świata dotychczas występujący w bankrutującym drugoligowcu HR Ortenau.

Jego kolega Grzegorz Garbacz jeszcze czeka. - Mam tu rodzinę i nie chcę robić nieprzemyślanych ruchów. A o pieniądze się nie obawiam. W momencie bankructwa pracodawcy pensję będzie nam płacić budżet państwa.

W Niemczech gra większa część polskiej kadry narodowej: Sławomir Szmal, Mariusz Jurasik i Karol Bielecki (Rhein Neckar Loewen), Marcin Lijewski i Krzysztof Lijewski (HSV Hamburg), Bartłomiej Jaszka (Fuechse Berlin), Michał Jurecki i Artur Siódmiak (TuS N-Luebbecke), Tomasz Tłuczyński (Hannover Burgdorf) i Bartosz Jurecki (SC Magdeburg).

W Rhein Neckar Loewen gra także największa gwiazda polskiej piłki ręcznej - Grzegorz Tkaczyk

Rafał Gliński: Waleczność poza skalę - czytaj tutaj »