Puchar UEFA: Lech - Udinese, czyli wspinanie się na palce

Lech ma ambicję być wizytówką polskiej piłki, Udinese to prowincjonalny klub, który we Włoszech mało kogo obchodzi. ?Prowincja? ma jednak od Lecha trzykrotnie wyższy budżet i trzy razy więcej reprezentantów w składzie. Mecz w czwartek o godz. 18 w Poznaniu. Rewanż w Udine - tydzień później
Udinese Calcio - czwartkowy rywal Lecha Poznań w 1/16 finału Pucharu UEFA - był w tym sezonie nawet liderem Serie A. Teraz zajmuje 12. miejsce. - Oni nie mają szans na rywalizację z Interem, Milanem, Juventusem czy Romą. Nie mogą się nawet równać z czołowymi włoskimi zespołami - mówi Zbigniew Boniek, była gwiazda Serie A.

Trenerzy ligowi o szansach Lecha | Ekstraklasa.tv


Udinese nigdy nie było mistrzem Włoch. Raz zagrało w Lidze Mistrzów, ale i tak jego losy niewielu Włochów interesują. - Dlaczego nikt o nas nie pisze?! - irytował się trener Pasquale Marino, gdy jesienią drużyna była liderem, a z Pucharu UEFA wyeliminowała Borussię Dortmund.

Boniek: - Włosi już dawno wpadli na to, że wielkich klubów nie buduje się na prowincji. W Udine nie ma zaplecza i nie zmieni się to przez najbliższe sto lat. Mecze Udinese nikogo we Włoszech nie interesują, pojedynkami Lecha żyje teraz cała Polska. To da piłkarzom Smudy kopa.

Udinese to rywal, który pasuje trenerowi "Kolejorza" do leczenia jego piłkarzy z kompleksów. Franciszek Smuda potrafił wytłumaczyć lechitom, że AS Nancy, Deportivo La Coruna, Feyenoord czy CSKA Moskwa to nie są rywale ponad ich siły. Nawet kiedy Lech wrócił z Moskwy z porażką 1:2, udało się zamienić ją w sukces. Piłkarze wysiedli z samolotu rozpromienieni, z przeświadczeniem, że skoro powalczyli z bijącym wszystkich fazie grupowej CSKA, to niby kogo mieliby się bać, a już szczególnie w polskiej lidze. Lech awansował nie tylko w Pucharze UEFA, ale też na pozycję lidera w ekstraklasie.

Prowincjonalne Udinese ma budżet 30 mln euro, czyli trzykrotnie większy od Lecha. Na mecze towarzyskie reprezentacji w ubiegłym tygodniu pojechało aż dziesięciu jego graczy. Antonio Di Natale, Simone Pepe i Fabio Quagliarella zostali powołani na hit Włochy - Brazylia (dwaj pierwsi zagrali). O Di Natale mówi się, że to gracz przewyższający klasą swój klub. - Lech nie może się bać kogoś, kto ma 167 cm wzrostu - żartuje Boniek. - Ale Di Natale to groźny zawodnik, lubię jego styl.

Mauricio Isla oraz Alexis Sanchez (niedawno skończył 20 lat, a już jest gwiazdą chilijskiej piłki wycenianą na 20 mln euro) grali w kadrze Chile. Samir Handanović stanął w bramce Słowenii, utalentowany Gokhan Inler grał dla Szwajcarii, a Kwadwo Asamoah był powołany do kadry Ghany. Obrońca Udinese Cristan Zapata zadebiutował w reprezentacji Kolumbii. Kolumbijskiemu obrońcy Lecha Manuelowi Arboledzie do tego daleko, choć w Polsce robi furorę.

Gdy trener kadry Leo Beenhakker wezwał na zgrupowanie czterech piłkarzy Lecha, Franciszek Smuda był niepocieszony, że rozbija mu to przygotowania. Dodał, że bardziej rozumie go trener peruwiański José del Solar, który zrezygnował z powołania na towarzyskie pojedynki Peru napastnika "Kolejorza" Hernana Rengifo.

Pod koniec zeszłego roku, gdy Lech losował Udinese, było ono strąconym z piedestału liderem włoskiej ligi, któremu statystycy naliczali kolejne mecze bez zwycięstwa, a trenerowi Pasquale Marino dni do dymisji. Już szykowano jako następcę Roberto Donadoniego. Ostatecznie meczów bez wygranej uzbierało się 11, ale Marino przetrwał. Znany z lekkiej ręki do wyrzucania szkoleniowców prezes Giampaolo Pozzo (w ostatnich 20 latach zatrudniał ich 14) tym razem zrobił wyjątek. Marino serdecznie mu dziękował, gdy wreszcie udało mu się wygrać. Był to triumf nad Juventusem 28 stycznia. Od tej pory Udinese już nie przegrało.

Po ostatnim, zremisowanym 1:1 meczu ze Sieną Marino stwierdził, że ma zbyt wąska kadrę i że może się to odbić na rywalizacji w Pucharze UEFA. Czy to może oznaczać ulgowe potraktowanie meczów z Lechem? Boniek uważa, że to wykluczone, a kolumbijski obrońca Udinese Cristian Zapata zapewnia: - Nie zlekceważymy Polaków.

Lech Poznań jest pierwszą od pięciu lat (i startu Dyskobolii Grodzisk Wlkp.) drużyną z Polski, która uchowała się na wiosnę w europejskich pucharach. Sam nigdy tak daleko w tych rozgrywkach nie zaszedł. Jest też jedną z nielicznych polskich drużyn, które nigdy dotąd nie grały w pucharach z Włochami. Sam Franciszek Smuda potykał się już z drużynami Serie A czterokrotnie, z czego z Udinese - dwa razy. Za każdym razem odpadał - z Widzewem i z Legią. Liczy na to, że do trzech razy sztuka.

Co o rywalach sądzi Robert Lewandowski? - czytaj tutaj »