Siatkówka. Polskie ćwierćfinały - wielkie mecze Skry i AZS

Mistrz i wicemistrz Polski mogą w środę awansować do ćwierćfinału siatkarskiej Ligi Mistrzów. Skra Bełchatów i AZS Częstochowa są faworytami rewanżów z potęgami Dynamo Moskwa i Coprą Piacenza
Siatkarze Dynama oblali nowy autokar »

- Najważniejsza jest pewność siebie. Bez tego trudno myśleć o awansie - mówi przed rewanżowym spotkaniem z Dynamem Moskwa Jacek Nawrocki, drugi trener PGE Skry Bełchatów. Jego drużyna musi wygrać, najlepiej 3:0 lub 3:1. Nastroje w klubie są lepsze, bo do zdrowia wracają siatkarze, którzy tydzień temu się zatruli. Mariusz Wlazły i Michał Bąkiewicz przez cztery dni nie mogli trenować. - Na szczęście od poniedziałku ćwiczą normalnie, ale nikt nie wie, jak przerwa odbiła się na ich dyspozycji - mówi Nawrocki.

Po dobrym występie w Moskwie mistrzowie Polski są faworytami rewanżu. Tak uważa też Poris Kolczins, trener Fakieła Nowyj Uriengoj, lidera rosyjskiej ekstraklasy. - Wiem, jak trudno gra się w Polsce - powiedział w wywiadzie. - Dlatego uważam, że Dynamo ma dwadzieścia, może trzydzieści procent szans.

Atutem gospodarzy może być wyrównana kadra. Pokazało to już spotkanie w Moskwie, gdzie Bąkiewicz zastąpił Dawida Murka i był najlepszy na boisku. W Skrze żałują, że nie mogą grać w Łodzi, gdzie pokonali już Iskrę Odincowo i Panathinaikos Ateny, jednak hala sportowa mieszcząca 10 tys. kibiców jest zajęta przez targi budowlane. Mistrzowie Polski muszą zadowolić się dopingiem 3 tys. sympatyków. - Ale i tak wszystkie drużyny, które przyjeżdżają do nas, są sparaliżowane, przynajmniej na początku - opowiada Piotr Gacek. Libero Skry dodaje, że każdy wie, jak bardzo smakuje zwycięstwo z Rosjanami, a do tego w spotkaniu o taką stawkę.

Przed tygodniem częstochowski Domex Tytan AZS wygrał we Włoszech z Coprą Piacenza 3:2. To była sensacja, bo Włosi to drugi zespół ostatniej edycji Ligi Mistrzów. AZS został zbudowany z zawodników, którzy jeszcze w ubiegłym roku siedzieli na ławkach rezerwowych (np. Wojciech Gradowski w AZS, a Smilen Mlyakow we włoskim Trentino) lub grali w zespołach juniorskich (Paweł Zatorski, Łukasz Wiśniewski). Trener Radosław Panas w krótkim czasie stworzył zespół, który gra o dwie klasy lepiej niż można było oczekiwać.

Częstochowianie wciąż grają na trzech frontach, a ławka rezerwowych nie jest zbyt długa. - Grania jest dużo, ale sami sobie zgotowaliśmy ten los - śmieje się Panas. - Im częściej będą się spotykać z takimi rywalami jak Piacenza, tym szybciej wejdą na wyższy poziom, nabiorą rutyny. Pojawia się zmęczenie fizyczne i psychiczne. W Lidze Mistrzów zrobiliśmy już dużo, ale awans do ósemki byłby jednym z największych sukcesów w historii klubu.

Andrea Lorenzetti, szkoleniowiec Copry, zapowiadał po porażce w pierwszym spotkaniu, że w rewanżu jego zespół gładko ogra "źle wyszkoloną technicznie" drużynę z Częstochowy. - Przegrać też trzeba umieć, a Lorenzettiemu wyraźnie zabrakło klasy - komentuje Panas.

Zatorski, 19-letni libero, podkreśla, że zawodnicy, którzy grali w Coprze tydzień temu, to światowa klasa. I wymienia nazwiska Bjelicy, Marshalla, Meoniego czy Pampela.

Skra - Dynamo, godz. 18

AZS - Copra, godz. 20.30 (transmisje w Polsacie Sport).

Więcej o meczu Skry z Dynamem - czytaj tutaj »