Sport.pl

Leo Beenhakker uwolni się od polskiego piekiełka?

To może mieć pozytywny wpływ na jego stan ducha - uwolni się na chwilę od naszego piekiełka, poleci do Rotterdamu, wypije kawkę, zje mule, porozmawia i wróci do pracy ze zdwojoną energią - pisze w Gazecie Stołecznej Cezary Kucharski, były reprezentant Polski.
- Trudno jest, mieszkając w naszym kraju, mieć inne skojarzenia o powodach decyzji Leo niż te, że chodziło mu o pieniądze - dodaje w swym felietonie Kucharski. Przypomina jednak, jak Leo Beenhakker publicznie ogłosił, że funkcję doradcy technicznego Feyenoordu będzie sprawował za darmo.
Dlaczego kadrowicze murem stanęli za Beenhakkerem


Były piłkarz zauważa, że wielu ludziom przeszkadza trener zarabiający rekordową, jak na polskiej warunki sumę. Tacy ludzie sadzą, że nie jest w stanie całkowicie poświęcić się swojej pracy z reprezentacją i będzie to niekorzystne dla wyników kadry narodowej. - Ja uważam, że wcale tak być nie musi, a decyzję Leo przyjmuję ze zrozumieniem.

Kucharski twierdzi, że wszystko rozbija się o dobrą organizację pracy, logistykę, ale także przychylność ze strony PZPN. - Dla mnie najważniejsza jest reakcja piłkarzy, reprezentantów Polski. Jeśli oni zaakceptują decyzję Leo (a tak zdaje się jest) i nadal będą wierzyli w to, co do nich mówi, to nie sadzę, aby decyzja Beenhakkera zadziałała na szkodę kadry - kończy były kadrowicz.

Cały felieton Cezarego Kucharskiego - czytaj tutaj »


Więcej o: