Szefostwo WTA zapowiada wykreślenie Dubaju z kalendarza po skandalu z wizą dla Peer

Nie milkną echa skandalu związanego z turniejem w Dubaju, jaki wywołały władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, nie przyznając najlepszej izraelskiej zawodniczce - Shahar Peer (48.) - wizy na czas trwania turnieju
Młodsza z sióstr Radwańskich wygrała w Dubaju >>

Sprawa ta jest jedną z najważniejszych tematów we wszystkich liczących się dziennikach na świecie - od krajów świata arabskiego (podających głównie suche fakty, puentując je uwagą, że większość państw w tamtym rejonie nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych z Izraelem i regularnie odmawia im wjazdu na swoje terytorium) po USA. Ostre stanowisko zajmuje "New York Times", proponując natychmiastowe pożegnanie się tenisa z tym rejonem na dłuższy okres. Murem za Peer stoją także wszystkie zawodniczki.

W pierwszej rundzie miała się zmierzyć z Rosjanką Anną Czakwetadze, rozstawioną z numerem 15. Zastąpiła ją Japonka Ayumi Morita, która pokonała Czakwetadze 7:5, 6:2.

Zjednoczone Emiraty Arabskie, podobnie jak większość państw arabskich, nie utrzymują stosunków dyplomatycznych z Izraelem, ale dotychczas sportowcy z tego kraju nie mieli większych problemów z udziałem w imprezach rozgrywanych nad Zatoką Perską. Prawdopodobnie nastawienie lokalnych władz zmieniło się wraz z grudniową ofensywą Izraela w Strefie Gazy.

W ubiegłym roku Peer - jako pierwsza tenisistka z Izraela - wystąpiła w kraju położonym nad Zatoką Perską, a miało to miejsce podczas turnieju WTA w Dausze, stolicy Kataru. - Jestem tu przede wszystkim po to, żeby grać, ale jeśli mogę wpłynąć jakoś na sytuacją polityczną naszych krajów, to bardzo się z tego cieszą - mówiła wtedy. Tenisistka z Izraela zamierzała udać się do Dubaju wprost z Tajlandii, gdzie w sobotę poniosła porażkę w półfinale turnieju WTA w Pattai.

- Pani Peer zasłużyła na prawo gry w tym turnieju a to, że odmawiają jej tego ZEA, jest pożałowania godne. Żaden kraj nie powinien mieć takiej możliwości. Pani Peer i jej rodzina są zdruzgotane i rozczarowane tą decyzją i jej wpływem na zawodniczkę - skomentował szef WTA Tour Larry Scott. - Wiedzieliśmy, że może być to pewien problem. Daliśmy jednak jasno do zrozumienia, że ona znajdzie się w drabince i mieliśmy nadzieję, że dostanie wizę - powiedział Scott.

Turniej w Dubaju miał być jednym z najważniejszych w kalendarzu WTA Tour. Teraz niepewne jest w ogóle jego dalsze istnienie.

Scott zdradził, że planowano nawet natychmiastowe odwołanie tegorocznej edycji, ale sprzeciwiła się temu sama Peer i jej rodzina. - Nie chcieli krzywdzić wszystkich ze względu na jedną osobę - powiedział szef WTA Tour.

W przyszłym roku ma jednak być inaczej: - Postawiłem sprawę jasno. Jeśli Shahar nie zagra, mogą stracić turniej. Wielce brakowałoby nam tych pieniędzy i prestiżu, ale nie można iść na kompromis, kiedy chodzi o zasady i normalność - zapowiedział Scott. - Żyjemy w skomplikowanym świece - wzdycha. - Izraelczycy zawsze mieli pod górkę w kwestiach rywalizacji międzynarodowej.

Zawodniczki także stanęły murem za Peer. Niemal natychmiast na wiadomość zareagowała Venus Williams, od dawna walcząca o równe prawa i zarobki tenisistek.

- Wszystkie ją wspieramy. Jesteśmy sportowcami, naszym celem jest tenis - mówi Amerykanka.

- To nie do zaakceptowania - wtóruje jej Amelie Mauresmo. - Sport powinien stać ponad religią czy wojnami. Jestem zszokowana. Dinara Safina wyznaje: - Rozczarowałam się, że ona tu nie gra. To świetna zawodniczka i wspaniała osoba. Mam nadzieję, że dostanie szansę jeszcze w wielu innych turniejach.

- Strasznie mi jej żal. To bardzo dobra i czuła dziewczyna. Grałam z nią w Auckland i podczas meczu chyba też ktoś demonstrował - przypomina sobie Jelena Dementiewa. - To straszne. Ona naprawdę przeżywa to, co dzieje się między Izraelem a Palestyną

Podczas styczniowego turnieju w Nowej Zelandii Peer rzeczywiście spotkała się z wrogością pewnej grupy kibiców, domagającej się zaprzestania działań wojsk izraelskich.

- To wielkie nieszczęście, strasznie jej współczuję - powiedziała Serbka Ana Ivanovic. - To moja przyjaciółka i brakuje mi jej tu. Nie powinno się mieszać polityki ze sportem. Ale WTA się tym zajmie - zapowiada ósma rakieta świata.

Radwańska dziesiąta w rankingu WTA. Sprawdź też ranking ATP »