Sport.pl

Jeleń: Kadry nigdy nie olewam

Artur Wichniarek zrezygnował z reprezentacji, ja na pewno nie. Gra w kadrze jest dla mnie zaszczytem. Nigdy nie olewałem kadry i tego nie zrobię - mówi ?Gazecie? i Sport.pl Ireneusz Jeleń
Zczuba.tv: Jeleń znów strzela we Francji »

W sobotę napastnik francuskiego Auxerre w meczu z Lille strzelił piątą bramkę w tym sezonie, drugą po powrocie po kontuzji pod koniec stycznia. Mimo trzymiesięcznej kontuzji jest najskuteczniejszym piłkarzem drużyny i wybawia ją z nie lada kłopotów. Zespół, który do niedawna znajdował się tuż nad strefą spadkową, teraz ma nad nią sześć punktów przewagi. Polaka wysoko oceniają dziennikarze prestiżowych "L'Equipe" i "France Football", kibice Auxerre go uwielbiają, ale wciąż nie może przekonać do siebie trenera reprezentacji Leo Beenhakkera.
Jeleń powinien grać w kadrze


Olgierd Kwiatkowski: "Jeleń zmienił wszystko" - napisał w niedzielę jeden z francuskich portali internetowych. Wrócił pan do zdrowia, tydzień temu strzelił pan gola Nancy, w sobotę Lille, i pana zespół zaczął wygrywać.

Ireneusz Jeleń: Strasznie miło słuchać tych komplementów, nie pierwszych zresztą. Patrzyłem na to, co dzieje się w Auxerre, z boku i widziałem, że drużyna była załamana. Od 15 listopada nie wygraliśmy meczu! W czasie mojej kontuzji wszyscy - trenerzy, koledzy, działacze, kibice - powtarzali mi albo dawali w jakiś sposób odczuć, że liczą na mój powrót. Coś w tym jest. W trzech meczach zdobyliśmy siedem punktów i trochę odetchnęliśmy.

Lekarze przyśpieszyli pana powrót na boisko?

- Zabieg obojczyka był przeprowadzony sprawnie, rehabilitacja poszła gładko, ale zanosiło się na to, że najwcześniej będę mógł zagrać 7 lutego, a najlepiej dopiero w połowie tego miesiąca. Chciałem jednak wrócić jak najszybciej. Dlatego zagrałem już pod koniec stycznia z Lorient. W styczniu harowałem nad wydolnością, powrotem do formy fizycznej, dlatego bałem się, że wrócę na boisko bez szybkości i dynamiki. Na szczęście jest wszystko w porządku. Czuję luz w grze.

W tym sezonie strzelił pan pięć goli w 13 meczach, w poprzednich rozgrywkach również pięć, ale w 32 spotkaniach.

- Ta statystyka nie mówi do końca prawdy. Wtedy miałem ciągłe problemy z kręgosłupem, nie byłem piłkarzem pierwszego składu, nie mogłem złapać właściwego rytmu. Najczęściej wchodziłem na 20-25 minut. Ten sezon bardziej przypomina mi ten debiutancki, kiedy zdobyłem dziesięć goli. Czuję się równie dobrze.

Czy to wystarczy, żeby zapewnić Auxerre utrzymanie?

- Teraz mamy trochę spokoju, ale musimy być nadal uważni. Liga francuska jest strasznie wyrównana. Nie ma przepaści między najlepszymi drużynami a tymi, które bronią się przed spadkiem. W sobotę Bordeaux zremisowało z Grenoble. Strasznie bałem się sobotniego meczu z Lille. To dobra drużyna, od dziewięciu meczów nie przegrała, ale udało się ją pokonać. Jeszcze bardziej boję się następnego spotkania - z ostatnim w tabeli Le Havre.

Pomocnik Lille Ludovic Obraniak zagrał w sobotę w Auxerre tylko 25 minut. Pokazał, że jest piłkarzem na miarę reprezentacji Polski?

- Byłem zdziwiony, że nie grał od pierwszej minuty, ale potem okazało się, że był chory. Niczego wielkiego nie pokazał, ale ja wiem, jak to jest, kiedy gra się przeziębionym. Obraniak to jeden z wyróżniających się zawodników całej ligi francuskiej, strzela w tym sezonie mnóstwo goli. Na pewno przydałby się naszej reprezentacji. Dziwię się, że nikt nie robi wszystkiego, co można, żeby w kadrze się znalazł.

Z Obraniakiem jesteście w tym samym miejscu. Dziś macie nikłe nadzieje na powołanie do reprezentacji. On z powodu biurokracji i grzechu zaniechania, pan, bo Leo Beenhakker nie widzi dla pana miejsca w reprezentacji.

- Nie łudzę się, że łatwo wrócę do kadry. Trener Beenhakker mówił, że ja i Artur Wichniarek nie pasujemy mu do koncepcji. Artur zrezygnował, ale ja na pewno nie. Dla mnie gra w kadrze jest zaszczytem. Zawsze marzyłem, by założyć koszulkę z orzełkiem na piersi. Nigdy nie olewałem kadry i tego nie zrobię.

Czyli jeśli Beenhakker zmieni zdanie, przyjedzie pan na zgrupowanie?

- Żadnego żalu do selekcjonera nie mam. Każdy ma prawo do swojej koncepcji. Tylko chciałbym, żeby moje powołanie nie było jednorazowym sprawdzianem, bo dziennikarze tak chcieli, jak to się stało przez zgrupowaniem na Ukrainie, ale w oparciu o głębsze zaufanie do mnie.

Pan gra w klubie, a nie w reprezentacji, a pana kolega z Auxerre Dariusz Dudka występuje w kadrze, ale w klubie nie.

- W jego sytuacji też nie chciałbym być. Cieszę się więc, że przynajmniej mam swoje miejsce w Auxerre, że wyleczyłem się z kontuzji. Darka staram się wspierać jak tylko mogę. Gdy tydzień temu strzeliłem gola Nancy, od razu pobiegłem do ławki rezerwowych, by z nim właśnie cieszyć się z bramki. Ma ciężką sytuację, ale jego czas nadejdzie. Musi być cierpliwy.

To pana trzeci sezon w Auxerre. Odejdzie pan po sezonie?

- Na razie myślę o tym, żeby utrzymać się w lidze. Jeżeli będzie mi tak dobrze szło jak do tej pory, to może po sezonie siądziemy z menedżerem i zastanowimy się nad przyszłością. Przychodziłem do Auxerre z myślą, żeby grać w europejskich pucharach. Od dwóch sezonów bronimy się przed spadkiem. Nie tak to sobie wyobrażałem.

Kto będzie mistrzem Francji?

- Lyon już nie jest taki silny jak w poprzednim sezonie. Mistrzem może być również Bordeaux i Paris Saint-Germain. Nie liczyłbym na Marsylię. Oni zawsze robią dużo szumu, zwłaszcza z transferami, a potem nic z tego nie wychodzi.

Krzynówek bohaterem Hannoveru 96 - czytaj tutaj »


Więcej o: