Dlaczego Kotwica przegrywa?

Po siedmiu kolejnych zwycięstwach Kotwica Kołobrzeg zaczęła przegrywać - w piątek po raz czwarty z rzędu. - Popełniamy głupie błędy. Takie, że ręce same się załamują - mówi rzucający Kotwicy Paweł Kikowski.
Kotwica była - wciąż jest - objawieniem sezonu. Drużyna prowadzona przez Sebastiana Machowskiego imponuje inteligentną i przyjemną dla oka grą w ataku. Od 29 listopada do 17 stycznia zespół z Kołobrzegu pokonał kolejno Sokołów Znicz Jarosław, Polonię Gaz Ziemny Warszawa, Sportino Inowrocław, Anwil Włocławek, Victorię Górnik Wałbrzych, AZS Koszalin i PBG Basket Poznań - siedem zwycięstw to najdłuższa seria w całej lidze w obecnym sezonie.

Ale na przełomie stycznia i lutego przyszło załamanie - kolejne porażki z Bankiem BPS Basket Kwidzyn, Asseco Prokomem Sopot, Energą Czarni Słupsk i PGE Turowem Zgorzelec sprawiły, że z Kotwica wypadła z pierwszej czwórki i o automatyczny awans do play-off będzie musiała walczyć do końca.

Dlaczego Kotwica osiąga ostatnio gorsze wyniki? - W poprzednich spotkaniach mieliśmy trudnych rywali - zauważa Kikowski. Rzeczywiście - Basket pod wodzą Andreja Urlepa jest drużyną groźną, euroligowy Prokom zawsze jest faworytem, a odrodzony po przyjściu Tyusa Edney'a Turów także poprawił swoją grę. Ale spotkanie w Kołobrzegu z Czarnymi należy traktować jako wpadkę. - Przegraliśmy pechowo, chociaż przez własne straty - przyznaje Kikowski. - Sam zgubiłem w końcówce piłkę i byłem wściekły - dodaje 22-letni rzucający.

Kikowski - poza stratami - jako przyczynę niepowodzeń wskazuje także niższą skuteczność. I rzeczywiście - statystyki pokazują to samo. W czterech przegranych spotkaniach koszykarze z Kołobrzegu mieli przeciętnie po 16,5 straty - niemal o cztery więcej niż we wszystkich poprzednich meczach. Kotwica trafiła także tylko 26 ze 103 rzutów za trzy (25 proc.), podczas gdy wcześniej Kikowski i spółka wykorzystywali aż 39 proc. takich prób (175/444). - Gramy praktycznie te same akcje co wcześniej, wprowadzamy tylko drobne modyfikacje, ale wszystko rozbija się o błędy - mówi rzucający Kotwicy.

W słabszej formie jest ostatnio obwodowy duet Amerykanów - Kevin Hamilton i Julien Mills popełniają sporo błędów i mają problemy z wykończeniem akcji. Pierwszy momentami razi nonszalancją w nieźle pomyślanych podaniach pod kosz, a drugi - od czasu kontuzji w trakcie leczenia której jego minuty "zagospodarował" Kikowski - przestał zdobywać punkty.

- Myślę, że mamy szanse na miejsce w czwórce - mówi jednak Kikowski. - Nie mamy ciężkiego terminarza, chociaż żaden mecz nie będzie łatwy. Jeśli wygramy jednak cztery mecze, to powinniśmy awansować do play-off już po sezonie zasadniczym.

Kotwica trzy najbliższe mecze rozegra na własnym parkiecie - rywalami będą Atlas Stal Ostrów Wlkp., Polpharma Starogard i Znicz. W ostatnim meczu sezonu zasadniczego Kotwica zagra w Inowrocławiu.