Lekkoatletyczne gwiazdy w Toruniu?

Toruń może zorganizować w nowej hali mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce. Związek chce szukać nowych miejsc dla tej dyscypliny. A to miasto nadaje się idealnie - mówi Krzysztof Wolsztyński, wiceprezes PZLA.
Rozmowa z Krzysztofem Wolsztyńskim*

Po deklaracji marszałka województwa, że dołoży ok. 36 mln zł do budowy nowej hali sportowej w Toruniu, inwestycja jest już bardzo realna. Obiekt przy ul. Bema ma kosztować 120 mln zł. Magistrat stara się o wpisanie go na listę inwestycji strategicznych dla państwa - wspiera go Polski Związek Lekkiej Atletyki. Jego działacze liczą na to, że Toruń i Bydgoszcz mogłyby stać się krajowym centrum w tej dyscyplinie.



Paweł Rzekanowski: Halowe Mistrzostwa Europy w Lekkiej Atletyce w Toruniu. To możliwe?

Krzysztof Wolsztyński: Tak, dlaczego nie? Dziś sytuacja jest taka, że i światowy związek i my w kraju szukamy nowych miejsc, okazji do rozwoju. Toruń z nową, efektowną halą nadawałby się do tego idealnie. Ważne, żeby stawiany obiekt spełniał wymogi stawiane przy organizacji mistrzostw. Nie chcielibyśmy popełnić tych samych błędów - mówię to jako lekkoatleta - co Bydgoszcz. Tam wybudowano nowoczesną, piękną halę Łuczniczki. Ale zawodów lekkoatletycznych z prawdziwego zdarzenia zorganizować nie można. To, co tam robimy to bardziej pewnego rodzaju wydarzenia promocyjne dla miasta, regionu, danej firmy jako sponsora. Problemem są wymiary Łuczniczki - zabrakło kilku metrów do spełnienia kryteriów.

Jest już plan działań? Mimo, że hali nie ma, można już myśleć o przyszłości.

- Obiecałem, że w Toruniu mógłby najpierw zostać zorganizowany Puchar Europy. Byłby to pierwszy taki sprawdzian dla miasta już z nowym obiektem. Jeśli pokażemy Europie, że jesteśmy w stanie zrobić taką imprezę na dobrym poziomie, to za chwilę wystąpimy o organizację mistrzostw kontynentu. Nie ukrywam - to nie jest łatwe. Praktycznie wiem z doświadczenia, jak ciężko było wywalczyć np. mistrzostwa świata juniorów, które odbywały się w Bydgoszczy. Ale nie jest powiedziane, że to niemożliwe. Owszem - można powiedzieć, że może być ciężko. Ale co to da? Będziemy więc starac się o mistrzostwa Europy. W 2009 r. są w Turynie. 2011? Nie ma jeszcze konkretów, więc najszybciej można myśleć o roku 2013.

Związek na bieżąco będzie sprawdzał inwestycję w Toruniu tak, by uniknąć podobnego błędu, jak w Bydgoszczy?

- Tak, jesteśmy w kontakcie. Na początku zapytano mnie jaka powinna być bieżnia i inne szczegóły. Powiedziałem: 1200 m, sześć torów, wspomniałem o detalach. Musi to być zgodne z założeniami federacji. Wiem, że toruńska hala jest w fazie projektu. Kiedy będzie gotowy, chętnie spotkam się z władzami miasta i jako przedstawiciel środowiska lekkoatletycznego zobaczę, czy wszystko jest w porządku. Chcielibyśmy, by ta hala była priorytetowa - nie tylko dla Torunia, ale i regionu. Tak, by stała się wizytówką. Można zrobić z Pomorza centrum lekkoatletyczne, skoro w Bydgoszczy jest świetnie przygotowany stadion otwarty. A wtedy zimą wielkie zawody w Toruniu. A latem w Bydgoszczy.

* Krzysztof Wolsztyński - wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Jest również szefem związku na Kujawach i Pomorzu. Zajmował się organizacją imprez lekkoatletycznych w Bydgoszczy - tam regularnie odbywają się mitingi z udziałem gwiazd. W ub. roku w mieście walczyli najlepsi juniorzy globu w mistrzostwach świata.