Sylwester Cacek: Nie odpuścimy nikomu. Janusz W. zapłaci milion odszkodowania

PRZEGLĄD PRASY. - Wracając do Janusza W. - warunkiem podjęcia przez niego pracy w Widzewie było podpisanie oświadczenia, że nigdy nie brał udziału w korupcji - mówi w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego właściciel Widzewa Łódź Sylwester Cacek. Teraz czeka na prawomocny wyrok skazujący byłego trenera i będzie domagał się odszkodowania.
Prasa o meczu Polska - Walia  »

- Złożyłem ofertę Henrykowi Kasperczakowi i paru innym trenerom. Każdy z nich jednak odmówił, bo nie chciał składać ryzykownych deklaracji na cztery kolejki przed końcem sezonu. Janusz W. był wtedy jedynym chętnym na rynku - tak Sylwester Cacek wspomina okoliczności zatrudnienia oskarżanego o korupcję trenera.

- Poczekamy aż zostanie skazany prawomocnym wyrokiem sądu. Nie odpuścimy nikomu, kto oszukał mnie i Widzew. Janusz W. podpisał zobowiązanie, że zapłaci do miliona złotych odszkodowania, jeżeli dopuści się czynów korupcyjnych podczas pracy w Widzewie. Jednocześnie zgodził się na poniesienie kary finansowej w przypadku, gdy okaże się, że parał się korupcją przed podjęciem pracy u nas - mówi Cacek.

- Tu kwota nie jest ograniczona i może znacznie przekraczać milion złotych. Oszacujemy jakie straty finansowe poniósł wizerunek Widzewa, gdy okazało się, że pracował w nim trener skazany za korupcję i wystąpimy o odszkodowanie - podkreśla właściciel łódzkiego zespołu, który przekonuje także, ze Widzew jest piątym klubem w Polsce pod względem medialności, wizerunek jest więc sporo wart.

Galaxy i MLS chcą do piątku rozstrzygnąć sprawę Beckhama - czytaj tutaj »