Sport.pl

Była gwiazda Celticu: Na miejscu Boruca uderzyłbym też trenera

- Gdybym był Borucem, a Strachan próbowałby zaaplikować mi taką ciężką grzywnę, to zabraliby mi kolejną wypłatę, bo uderzyłbym też trenera - mówi były gwiazdor Celticu, Jackie McNamara
Dla Boruca kara, jakiej jeszcze nie było »

Szkocki dziennik ujawnił w środę, że Strachan zlecił dyrektorowi zarządzającemu Celticu, Peterowi Lawwellowi ukaranie Boruca jak najwyższą grzywną za incydent z Aidanem McGeadym. Chociaż Strachan za bójkę wini McGeady'ego, który przez cały trening wyzywał polskiego bramkarza, to zachowanie Boruca uważa za niedopuszczalny atak z premedytacją.
Dlaczego pobicie kolegi z Celtiku ujdzie Borucowi na sucho


Kluby mogą ukarać swoich zawodników maksymalnie grzywną o równowartości czterech tygodniówek. Strachan nigdy wcześniej tego nie zrobił.

McNamara jest tą sytuacją zdziwiony: - Dokąd zmierza świat, w którym piłkarz może zostać ukarany 100 tys. euro grzywny za bójkę z kolegą? - pyta. - Jeśli Boruc naprawdę to zrobił, to był akt tchórzostwa, który zasługuje na karę. Ale na litość boską, mówimy o 100 tys. euro! - dziwi się były gracz Celticu. - Nikt nie powinien mieć prawa zabierać piłkarzowi jego wypłaty. Gdybym był Borucem, a Strachan próbowałby zaaplikować mi taką ciężką grzywnę, to zabraliby mi kolejną wypłatę, bo uderzyłbym też trenera.

- Rozumiem, że cztery lata temu zasady się zmieniły i za przewinienia dyscyplinarne piłkarze mogą zostać w ten sposób ukarani. Jest to wpisane w ich kontrakty. Kluby jednak tak nie postępują, maksimum to dwutygodniowa grzywna - opisuje McNamara. - Na czym polega przewinienie Boruca? Takie rzeczy były kiedyś normalne. Na treningach sytuacja może się zaognić, mówi się różne rzeczy, a czasami nawet bije. To między Borucem a McGeadym powinno zostać rozwiązane od razu na murawie, nigdy nie powinno się przenieść do szatni - uważa zawodnik.

W zeszłym roku klub nałożył na bramkarza karę 50 tys. funtów za pijaństwo.

- Chcę wiedzieć, co się stanie z tymi pieniędzmi. Kto otrzymuje pieniądze, które są ściągane z zawodników Celticu w fomie kar? Czy klub je zatrzymuje? Przekazuje na cele dobroczynne? Dzieli między innych członków klubu? To pytanie, na które z pewnością nie tylko ja chciałbym poznać odpowiedź - uważa McNamara. - Celtic w ciągu ostatnich kilku sezonów zarobił kupę kasy na karaniu zawodników. Zgadzam się, że zawodnicy muszą być karani, ale wysokie grzywny nie są rozwiązaniem. To śmieszne - kończy Szkot.



Więcej o: