Dla Boruca kara, jakiej nie było?

Najwyższą grzywną w historii Celticu Glasgow może zostać ukarany Artur Boruc za pobicie Aidena McGeady'ego
"Takie rzeczy się zdarzają wszędzie" »

Przepisy pozwalają klubowi ukarać gracza grzywną równą - maksymalnie - dwóm tygodniówkom (w przypadku Boruca ok. 50 tys. funtów). Trener Gordon Strachan i działacze sprawdzają jednak, czy nie można jej powiększyć. - Prawdopodobnie zaprotestuje związek zawodowy piłkarzy. Ale Strachan ma już dość. Będzie szukał furtki w przepisach, by Boruc odczuł karę - mówi szkocki dziennikarz.

Trener nie ma wyjścia. Gdy miesiąc temu McGeady obrażał go w szatni, został zawieszony na dwa tygodnie i nie zagrał w derbach z Rangersami. - Choć Boruc zrobił coś gorszego, wydawało się, że kara go ominie. W niedzielę Celtic znowu gra z Rangersami i nie ma go kim zastąpić. Strachan szuka kary, która byłby dotkliwa, ale nie eliminowała Polaka z meczu - tłumaczy Szkot.

Dlaczego pobicie kolegi z Celtiku ujdzie Borucowi na sucho


Niezależnie od wysokości grzywny Polak i tak uniknie największych nieprzyjemności. Jeszcze kilka dni temu rodzina McGeady'ego zastanawiała się nad pozwaniem go do sądu. - Zrezygnowała po rozmowach z działaczami. McGeady, choć też nie jest bez winy, nie zostanie ukarany - mówi dziennikarz.

Piłkarze pokłócili się tydzień temu. Po jednym ze starć na treningu Irlandczyk miał nazwać Polaka "grubym k......". Boruc nie wytrzymał i rzucił się na niego z pięściami. Rozdzielili ich koledzy. Po zejściu do szatni polski bramkarz poczekał, aż McGeady zostanie sam, i kilka razy go uderzył.