Niespodziewana wizyta szefa

Bogusław Cupiał, właściciel Wisły, w trybie ekspresowym zjawił się w sobotę przy Reymonta. Najpierw obejrzał sparing z MFK Rużomberok, a później rozmawiał z trenerem Maciejem Skorżą o transferze bramkarza.
Do takich sytuacji dochodzi niezwykle rzadko, bo Cupiał ze swojej loży ogląda głównie szlagiery. W sobotę jednak właściciel Wisły z podróży zagranicznej przyleciał około południa, a pół godziny później był już na Reymonta i obserwował Lubosza Hajducha, bramkarza Rużomberoka.

Kandydatów jest dwóch

Słowackiemu zawodnikowi Cupiał przyglądał się w towarzystwie dyrektora sportowego Jacka Bednarza oraz prezesa Marka Wilczka. Zresztą Bednarz już wcześniej jeździł na Słowację, oglądać Hajducha w meczach ligowych i wystawił mu wysoką ocenę. Bramkarz spodobał się też Skorży, choć podobno nie znajdował się najwyżej na liście życzeń szkoleniowca.

Za słowackiego zawodnika trzeba zapłacić około 250 tys. euro, a piłkarz liczył na zarobki sięgające nawet 200 tys. euro. Po meczu strony zasiadły do negocjacji. - Mamy rozmawiać o mojej przyszłości w Wiśle - przyznał Hajduch. - Widać, że to mocna drużyna i chciałbym się do niej przenieść. Wiele zależy jednak od działaczy Rużomberoka.

Słowacy chcą sprzedać swojego bramkarza, bo klub ma małe kłopoty finansowe i musi wytransferować jednego z zawodników. Hajduch na temat Wisły rozmawiał nawet ze swoimi rodakami. - Wiem, że grali tu Ivan Trabalik oraz Marek Penksa. Najlepiej znam jednak Petera Szinglara, bo występowaliśmy razem w reprezentacji - przyznaje zawodnik, który przed spotkaniem serdecznie przywitał się z rodakiem.

To właśnie sparing miał być generalnym sprawdzianem dla Hajducha. Bramkarz zaczął dość nerwowo, a po starciu z Beto omal nie zaliczył kiksu. Później spisywał się całkiem dobrze. - Oceniam go pozytywnie. Zastanawiamy się jednak, czy nie popełnił błędu przy bramce. Na wideo zobaczymy, czy nie powinien wyjść do dośrodkowania. Z kolei w drugiej połowie bardzo ładnie obronił strzał głową Małeckiego. Teraz wszystko zależy od Jacka Bednarza - zaznaczał Rafał Janas, asystent Macieja Skorży. Pierwszy trener nie mógł podzielić się wrażeniami z dziennikarzami, bo był na spotkaniu z Cupiałem.

Wisła zastanawia się również nad możliwością sprowadzenia Macieja Nalepy z ukraińskiego FK Charków, którego Skorża pamięta jeszcze z reprezentacji Polski. Ostatnio 31-letniemu bramkarzowi wiedzie się jednak średnio: jego zespół zajmuje ostatnie miejsce w ekstraklasie, a Polak siedzi na ławce rezerwowych. - Kontaktowaliśmy się już z Nalepa, ale nie wiadomo, jaki byłby efekt tego transferu. Już teraz mogę jednak oznajmić, że jeżeli dojdzie do nas bramkarz, to będzie to albo Nalepa, albo Hajduch. Jest jednak różnica, bo Nalepę musielibyśmy testować, a Hajducha nie - przyznaje Janas.

W tej sytuacji bardziej prawdopodobne jest pozyskanie Słowaka. Było jednak wykluczone, by Hajduch w niedzielę poleciał z krakowianami na zgrupowanie do Hiszpanii, bo słowacki klub na pewno nie zgodziłby się na jego testy. - Jeśli rozmowy zakończą się po naszej myśli, to dołączy na miejscu, bo wszystkie procedury: rozwiązanie kontraktu z Rużomberokiem, negocjacje umowy z nami i kupienie biletów na samolot, trochę jednak trwają - wyjaśnia Janas.

Beto może uczyć się od Marcelo

W sobotę po raz pierwszy przy Reymonta wystąpił Beto. Brazylijczyk nie zachwycił, ale miał przebłyski niezłej gry. Gdy przyjmował piłkę tyłem do bramki, to rywale byli niemal bez szans, by mu ją odebrać. Słowaccy obrońcy nie mieli z nim jednak większych problemów w pojedynkach powietrznych, bo jak na razie brazylijski napastnik może tylko pozazdrościć gry głową swojemu rodakowi - Marcelo.

Inna sprawa, że też cała drużyna będzie musiała uczyć się taktyki gry z wysokim napastnikiem, bo krakowianie zamiast próbować zagrań na Brazylijczyka, bardzo często przerzucali piłkę na skrzydło. - "Zagrajcie do Beto" - słychać było krzyki z ławki rezerwowych.

Bramkę dla krakowian zdobył Piotr Ćwielong, który precyzyjnie uderzył piłkę głową po dośrodkowaniu Patryka Małeckiego. Słowacy wyrównali po składnej akcji i strzale z sześciu metrów. Nieźle zaprezentowali się młodzi piłkarze Wisły - Łukasz Burliga i Michał Chrapek.

Piotr Jawor





WISŁA - MFK RUŻOMBEROK 1:1 (1:0)

Bramki: Ćwielong (39.) - Lacny (69.)

Wisła: Pawełek - Szinglar (77. Chrapek), Głowacki (32. Cantoro), Cleber, Piotr Brożek (46. Baszczyński) - Małecki (77. Leszczak), Marcelo, Jirsak (46. Gołoś), Zieńczuk (77. Janik) - Ćwielong (46. Burliga), Beto (77. Dawidowski)

Rużomberok: Hajduch - J. Maslo, Majernik, Seplak, Gressak - Sivcevicz, Bozok (63. Dubek), P. Maslo (83. Gallo), Zosak (63. Kukol) - Palat, Masek (46. Lacny).





Beto o:

pobycie w Polsce: Jestem w Krakowie od grudnia, więc zdążyłem się już trochę zaaklimatyzować. Napotykam jeszcze na trudności, ale wkrótce powinny zniknąć. Pomagają mi też koledzy z drużyny. Oprócz tego mam kontakt z Brazylijką, która długo mieszka w Polsce i dobrze mówi w waszym języku. Pomaga mi w wielu sprawach. Mam zamiar uczyć się polskiego, znam już nawet kilka słów: „dzień dobry” i „dziękuję” (śmiech). Na razie jednak liczę na Clebera. Największą różnicą między Brazylią a Polską jest temperatura. Mimo tego bardzo podoba mi się wasz kraj.

grze w Wiśle: taktyka w Europie jest inna niż w Brazylii. Nie widzę jednak dużych różnic i z przystosowaniem się do pewnych rozwiązań nie powinienem mieć problemów. Przyjazd do Polski był dla mnie trudną i poważną decyzją. Na razie myślę o dobrych występach w Wiśle, wkrótce zgram się z chłopakami i powinno być dobrze. To bardzo mocny zespół i nie zastanawiam się nad kolejnym transferem.

swojej formie: Nie jest jeszcze najwyższa, czeka mnie sporo pracy. Do rozpoczęcie ligi zostały jednak trzy tygodnie, a to wystarczająco dużo czasu, by ją szlifować. Terminarz gier w Polsce jest inny niż w Brazylii. W moim kraju jest mniej czasu na przygotowanie się do rozgrywek. Jestem napastnikiem, więc pewnie będzie się mnie rozliczać ze strzelonych bramek, ale podchodzę do tego spokojnie. Zapewniam, że postaram się ich zdobyć jak najwięcej.

Not. PJ





Na obóz bez Niedzielana, ale z Sobolewskim

W niedzielę krakowianie wylecieli na drugie zgrupowanie do Hiszpanii. Do samolotu nie wsiadł Andrzej Niedzielan, który podczas treningu ostro starł się z Arkadiuszem Głowackim i mocno zbił mięsień czworogłowy. - Zostaje leczyć się w Krakowie i być może dołączy do zespołu później. Rehabilitację w klubie będzie też przechodził Norbert Varga - informuje Janas.

Do Hiszpanii poleciał za to Radosław Sobolewski. Pomocnik Wisły dwa tygodnie temu przeszedł operację pachwiny, ale już zaczął biegać. - Rehabilitacja przebiega bardzo dobrze. Na razie będzie trenował indywidualnie, ale z może pod koniec zgrupowanie weźmie już udział we wszystkich ćwiczeniach. W sparingu raczej nie zagra - mówi Janas.

Już w 30. minucie sparingu z MFK Rużomberok lekkiego uraz nabawił się Głowacki, ale USG nie wykazało nic poważnego. W Hiszpanii wiślacy zagrają z Dynamo Moskwa, Spartakiem Moskwa i duńskim Odense.