Mocarna Agata wraca i chce medalu w Londynie

Agata Wróbel, znakomita sztangistka z Żywca, po ponad dwóch latach przerwy znowu chce rzucić wyzwanie najsilniejszym kobietom świata. - Wraca, żeby walczyć o medale. Naszym celem będą najbliższe igrzyska w Anglii - mówi Ryszard Soćko, trener reprezentacji.
Decyzję o przerwaniu kariery podjęła w grudniu 2006 roku. Miała dopiero 25 lat, a na koncie mistrzostwo świata, Europy i dwa medale olimpijskie - srebro w Sydney i brąz w Atenach. Marzyła o złocie, ale ból nadgarstka, z którym zmagała się od wielu miesięcy odbierał jej nadzieję i chęć do dalszej rywalizacji. Nie pomagały kolejne operacje, nie pomagali najlepsi lekarze. - Postanowiłam zakończyć karierę i zacząć nowe życie - zakomunikowała trenerom.

- Wiem, ile ją to kosztowało. Przecież ona kocha ten sport! Rozmawialiśmy o tym wiele razy. Gdy podjęła decyzję, powiedziałem jej, że zawsze może wrócić - wspomina Soćko. Wróbel wyjechała do Anglii i ślad po niej zaginął. Odnalazł ją dziennikarz "Super Expressu". Polscy kibice złapali się za głowy, gdy przeczytali, że mocarna Agata zatrudniła się w sortowni śmieci. Potem pracowała w rozgłośni radiowej, miała też - wzorem Mariusza Pudzianowskiego - zostać gwiazdą zawodów dla siłaczy. Teraz ma żal do wielu dziennikarzy, że opisywali jej zmagania po przerwaniu sportowej kariery. Próbowaliśmy porozmawiać z Wróbel. - Dziennikarz "Gazety Wyborczej"? Nie będę rozmawiać! Nie ma mowy! Pojechaliście za mną do Londynu - denerwuje się, gdy słyszy prośbę o rozmowę. - Proszę ją zrozumieć. Zawiodła się na wielu osobach - broni zawodniczki Soćko.

Szkoleniowiec wierzy, że Wróbel znowu będzie wygrywać na pomostach świata. Gdy kilka dni temu pojawiła się na zgrupowaniu reprezentacji sztangistek w Zakopanem, była tylko gościem. Teraz już wiadomo, że chce wrócić do dźwigania na poważnie. - Byliśmy cały czas w kontakcie. Czułem, że się waha, ale jej przyjazd do Zakopanego był i dla mnie zaskoczeniem - opowiada Soćko. Wcześniej Wróbel zajrzała do Żywca. Rozgrzała mięśnie w siłowni pod okiem trenera Edwarda Tomaszka, który odkrył jej talent. - Wiedziałem, że Agata wróci. Musiała odpocząć. Przecież ona ma dopiero 28 lat. Jeszcze długo może dźwigać na światowym poziomie - przekonuje Tomaszek.

Co jednak z kontuzjowanym nadgarstkiem? - 4 marca Agatę czeka operacja w Krakowie. Wiemy, że ten staw nie jest w najlepszym stanie. Po tylu latach dźwigania zmiany przeciążeniowe są normą. Lekarze są jednak optymistami - mówi Soćko.

Potem Wróbel czeka rehabilitacja i żmudna walka o powrót do dawnej formy. - O pierwszych startach możemy myśleć pod koniec przyszłego roku - przypuszcza trener kadry.

Tomaszek: - W Polsce nawet z kontuzjowanym nadgarstkiem była i jest najlepsza. Gdy oglądałem rywalizację sztangistek podczas igrzysk w Pekinie, to aż mnie serce bolało. Złoto było poza jej zasięgiem, ale brąz mogła sobie zapewnić już pierwszymi podejściami!

- Agata znowu chce walczyć o medale. Piąte, szóste miejsce jej nie interesuje. Naszym celem będą igrzyska w Londynie - uważa Soćko. Niestety, trener Tomaszek przesądza, że Wróbel nie będzie już reprezentować Czarnych/Górala Żywiec. - Stawiam, że jej nowym klubem będzie WLKS Siedlce - mówi.