Czy piłkarze Lecha oszukali własnych kibiców - odpowiada Wiara Lecha

- Czy my jesteśmy katem? Piotr R. był naszą ikoną i nie będziemy go osądzać do czasu wyjaśnienia sprawy - mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" i Sport.pl Jarosław Kiliński, szef stowarzyszenia kibiców Wiara Lecha.
Znikają billboardy z Piotrem R. »

Michał Szadkowski: Jak się czuje kibic po zatrzymaniu Piotra R.?

Jarosław Kiliński: Ani jako kibic, ani jako szef Wiary Lecha nie będę komentował całego zdarzenia do momentu, gdy nie wypowie się Piotr R. W Polsce obowiązuje domniemanie niewinności. Postawienie zarzutów zostało potwierdzone przez prokuraturę. To ona oświadczyła, że R. częściowo się do nich przyznał. Ale nie wiemy, jakie to zarzuty i ile ich jest. Trudno nam to wszystko znieść i zaakceptować.

Jak powinien się zachować Piotr R.?


Nie czuje się pan oszukany przez piłkarza, który sprzedaje mecz?

- Każdy z nas mógł się czuć oszukany w momencie pierwszego zatrzymania w aferze korupcyjnej, a nie dopiero teraz. Wcześniejsze zatrzymania pozwalały przygotować się do takiego zdarzenia.

Wśród blisko 200 zatrzymanych nie było jeszcze tak mocno kojarzonego z jednym klubem.

- Dlatego tym bardziej czekam na oświadczenie R. Dopiero potem będę wyrokował. Powtarzam: ciągle nie wiemy, jakie są zarzuty.

A co może zmienić oświadczenie R.?

- Trudno mi gdybać, co R. może powiedzieć. Ale jako kibic mam prawo na nie czekać.

Czy właśnie kibicom nie powinno najbardziej zależeć na wyrzuceniu korupcji z polskiego futbolu?

- Czy my jesteśmy katem? Wymiarem sprawiedliwości? Piotr R. był naszą ikoną i nie będziemy go osądzać do czasu wyjaśnienia sprawy. Wszystkim zależy na tym, by piłka była czysta. Osobiście nie jestem przekonany, czy istnieje możliwość prawnego wyeliminowania korupcji. Ale cieszę się, że z nią się walczy. Cieszę się, że tak wiele już wyjaśniono. Ale koniec korupcji następuje w sądzie, a nie po postawieniu zarzutów prokuratorskich.

A jak się panu podoba linia obrony Lecha, który twierdzi, że jest spadkobiercą prawnym Amiki Wronki?

- Kibice mieli dość czasu, by zmierzyć się z informacją, że w sensie prawnym KKS Lech jest następcą Amiki. Ale jest też kontynuatorem tradycji i sukcesów mającego już 85 lat Lecha. Te dwie rzeczy trzeba rozdzielić.

Na forum Wiary Lecha pisał pan: "Dla mnie osobiście jest to skoncentrowane uderzenie przez kibiców, przez Reissa w same podstawy klubu. W jego wartość marketingową i finansową - na tą składają się i sponsorzy i kibice". Mógłby pan to wyjaśnić?

- Odmawiam udzielenia informacji na ten temat.

Pisał pan też na forum: "Rok źle się zaczął i myślę, że wrogowie klubu mają jeszcze karty w zanadrzu. Recepta jawi mi się dziś tylko jedna: nie dać się podzielić i samemu wywalczyć należne nam miejsce na szczycie. I nie zapominać o tych, którzy jak Reiss - pomagali się na szczyt wdrapywać - może nie zawsze unikając poślizgu".

- Uważam, że wymuszanie na mnie komentowania prywatnych wypowiedzi udzielonych pod pseudonimem stanowi naruszenie zapisów Kodeksu Etyki Dziennikarskiej SDP oraz Karty Etycznej Mediów i Dziennikarskiego Kodeksu Obyczajowego SDRP i nie zgadzam się na umieszczenie ich w wywiadzie.

"Niezależnie od wszystkiego obaj panowie [Przemysław E. i Piotr R.] są ludźmi, którym zawsze uścisnę rękę. I tyle".

- Uważam, że wymuszanie na mnie komentowania prywatnych wypowiedzi udzielonych pod pseudonimem stanowi naruszenie zapisów Kodeksu Etyki Dziennikarskiej SDP oraz Karty Etycznej Mediów i Dziennikarskiego Kodeksu Obyczajowego SDRP i nie zgadzam się na umieszczenie ich w wywiadzie.