Beenhakker jest nadal w cenie - w Bydgoszczy także

Trwa ostra walka o mecze reprezentacji Leo Beenhakkera. Liczą się w niej układy w PZPN, ale też dobra promocja swego miasta i stadionu. Oprócz białego PR w grze jest też czarna wersja public relations


Biało-czerwoni walczący o awans do finałów mistrzostw świata 2010 w RPA mają w drugim półroczu w Polsce do zagrania dwa mecze. 5 września zmierzą się z Irlandią Północną, a 14 października kończą eliminacje spotkaniem ze Słowacją.

Rywalizacja jest ostra, bo to ostatnia szansa, żeby zdobyć mecz piłkarskiej reprezentacji. Na kolejne eliminacje będą już stać stadiony, które budujemy na Euro 2012. Teraz prace budowlane przy nowych obiektach są jeszcze daleko w polu, a istniejąc się modernizują.

Wyścig o wrześniowy mecz z Irlandią Północną wygrał Szczecin. Zwyciężył, choć stadion nie jest gotowy do przyjęcia reprezentacji i nie spełnia wymogów FIFA. Wystarczającym atutem okazała się mocna pozycja wiceprezesa PZPN Jana Bednarka, który pochodzi z tego miasta. W Szczecinie trzeba przede wszystkim wybudować nowe szatnie i zainstalować miejsca dla dziennikarzy. - Miasto już przeznaczyło na te prace milion złotych. Jeśli będzie trzeba, da więcej. Gwarantujemy też doping kompletu 17 tysięcy widzów. Jestem przekonany, że mecz z Irlandczykami odbędzie się na stadionie Pogoni - mówi Jakub Lisowski, dziennikarz szczecińskiego oddziału "Gazety Wyborczej".

Bydgoszcz straciła swoją pozycję we władzach PZPN po ostatnich wyborach. Szef Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej Eugeniusz Nowak poparł w nich Zbigniewa Bońka, a wygrał Grzegorz Lato. Nowak przestał być wiceprezesem PZPN. Jego funkcję pełni obecnie właśnie szczecinianin Bednarek.

W drugiej rundzie na ring jako pierwsza wyszła Bydgoszcz. Nowak pojechał do Warszawy i oficjalnie przekazał prezesowi Lato, że nasze miasto zgłasza chęć organizacji pojedynku ze Słowakami. Swoje dołożył też ratusz. Kupił reklamę w Przeglądzie Sportowym, w której promowało się nasze miasto hasłem "Bydgoszcz zawsze gotowa do przyjęcia piłki"

- Taka reklama stadionu i promocja miasta to dobry pomysł. Sądzę, że warto działać wspólnie, co będzie z największą korzyścią dla naszej sprawy - mówi Nowak.

W walce, jak to na ringu, czasem trzeba się też spodziewać ciosu poniżej pasa. "Ze Słowacją zagramy w Lubinie" - napisał "Przegląd Sportowy" informując, że w grze o mecze Polaków z Irlandczykami i Słowakami najpewniejszym kandydatem jest Lubin, w którym już we wrześniu, trzy miesiące wcześniej niż planowano, zakończy się modernizacja stadionu Zagłębia "najnowocześniejszego w Polsce" jak napisał dziennikarz PS, bo "jesienią nie będzie stadionu spełniającego rygorystyczne wymogi FIFA".

To nieprawda, bo nasz Zawisza posiada klasę FIFA, którą zdobył przy okazji modernizacji na lekkoatletyczne mistrzostwa świata. - "Zapomniano" o naszym stadionie. Ale kto napisał tę informację. Pan Bugajski, który jest z Wrocławia. To wiele mówi - komentuje Nowak.

Na szczęście już za kilka dni szefowie PZPN na własne oczy zobaczą, że w Bydgoszczy obiekt już stoi, a w Lubinie może dopiero być gotowy. Piłkarscy działacze z naszego miasta wykorzystają jubileusz 85-lecia futbolu na Kujawach i Pomorzu

- W sobotę będzie w Bydgoszczy z tej okazji prezes Lato. Oczywiście, że pokażemy mu Zawiszę. Będzie miał okazję do obejrzenia stadionu na własne oczy. Niektórzy członkowie zarządu widzieli go po raz ostatni prawie trzy lata temu, przy okazji na meczu Polska - Finlandia. Teraz oniemieją, jak go zobaczą po modernizacji, z montowaną ogrzewaną murawą na dodatek - mówi Nowak.

Zarząd PZPN ma do połowy lipca czas na decyzję, jakiemu miastu przyznać mecz ze Słowacją.