Polacy wcale nie grali tak dobrze. Szczyt na igrzyskach w Londynie?

Po zdobyciu brązowego medalu mistrzostw świata reprezentacja Polski w piłce ręcznej wcale nie zamierza spocząć na laurach. Wiele wskazuje na to, że ci zawodnicy mają szansę dopiero wspiąć się na szczyt - za 3 lata na igrzyskach w Londynie.
Wraca Tkaczyk - wielkie wzmocnienie kadry »

- Nie wypadliśmy tutaj tak dobrze, jak na poprzednich MŚ - mówił przed meczem o brąz Mariusz Jurasik. - Graliśmy w kratkę, czasem bardzo dobrze, czasem bardzo słabo. Biorąc pod uwagę poziom, jaki zaprezentowaliśmy w całym turnieju, brąz byłby olbrzymim sukcesem.

Jeśli Jurasik się nie mylił, to ile Polacy osiągną, gdy odzyskają stabilność? I gdy do reprezentacji wróci jej przywódca Grzegorz Tkaczyk? Za tym ostatnim wszyscy w Zagrzebiu tęsknili, widząc w nim osobowość zdolną do zapanowania nad drużyną - i zainspirowania jej - w takim meczu jak piątkowy z Chorwacją. Zastępujący go rozgrywający Damian Wleklak i Bartłomiej Jaszka nie strzelili w półfinale gola.

Teraz Polacy ruszają do kolejnych dalekosiężnych celów - podium na następnych ME i MŚ oraz igrzyskach w Londynie, do których mogą dotrwać właściwie wszyscy obecni kadrowicze. Piłka ręczna to sport dla dojrzałych mężczyzn, tutaj przekroczenie trzydziestki wcale nie zapowiada schyłku kariery, o czym najlepiej wie Bogdan Wenta, który kończył grać grubo po czterdziestce. On - najpierw jedyny polski sportowiec, który grał w Barcelonie, potem potwornie zdeterminowany i obsesyjnie pożądający zwycięstw trener - ma szansę pozostać selekcjonerem reprezentacji na długie lata. A jego największe marzenie, czyli zdobycie olimpijskiego medalu, wciąż się nie spełniło.

Skandaliczne zachowanie chorwackich kibiców - czytaj tutaj »