Piła - Bielsko, czyli hit mimo wszystko

Początkowo wyglądało na to, że hit ekstraklasy siatkarek między Farmutilem Piła a Aluprofem Bielsko-Biała rozczaruje. Nic podobnego - w końcu i tak okazał się dreszczowcem. Przegranym przez Piłę.
Pojedynek lidera tabeli z trzecią w niej drużyną, a na dodatek równocześnie starcie dwóch polskich drużyn kobiecych, które bez wątpienia są obecnie w najwyższej formie, musiał być określony tylko jako hit. Był to jednak hit dziwny. Farmutil Piła bowiem, choćby i wygrał z bielszczankami do zera, i tak miał już mizerne szanse na doścignięcie Aluprofu w tabeli. Przewaga bielskiej drużyny nad resztą stawki była olbrzymia. Trener Jerzy Matlak zastanawiał się nawet, czy jest sens spinać się na mecz z liderem w przeddzień pojedynków z Foppapedretti Bergamo w Lidze Mistrzyń. Siatkarki z Piły nie należą jednak do tych, które koło takich pojedynków mogłyby przejść obojętnie. Zwłaszcza że pokonanie Aluprofu mogło mieć spore znaczenie psychologiczne w kontekście play-off. W pierwszym secie boju z Aluprofem pilanki miały początkowo duże kłopoty z blokiem rywalek, ale ostatecznie przy 9:13 poderwały się do walki, wyszły na prowadzenie 14:13, potem 19:17 - wydawało się, że wygrają partię. Bielszczanki miały jednak w składzie Annę Barańską i jej mordercze zagrywki. W ogóle przez cały mecz Bielsko nękało Piłę wyjątkowo skuteczną i urozmaiconą zagrywką. W pierwszej partii zupełnie zmieniła ona sytuację - z 19:17 dla Piły zrobiło się 19:20. Farmutil raz jeszcze wyszedł na prowadzenie, ale wtedy do akcji wkroczył idący za dobrym serwisem bielski blok. Partia padła łupem Aluprofu.

Druga też, bo tylko tyle można o niej powiedzieć. Tu przewaga bielszczanek była miażdżąca i wydawało się, że oto reklamowany jako hit mecz zmieni się w nudną egzekucję pilskiej drużyny. Wskazywał na to nawet jeszcze trzeci set, w którym przy 5:8 Agnieszka Kosmatka wołała do koleżanek: - Co jest?! Dlaczego głowy zwieszamy?!

Na zagrywkę w końcu weszła Agnieszka Bednarek - silna broń Farmutilu pozwoliła odrobić straty. Przełom nastąpił przy stanie 17:16. Wówczas sędziowie popełnili błąd - nie zauważyli, że atak Bielska trafił w taśmę, a nie blok pilski. Aluprof zdobył niesłuszny punkt, poszedł za ciosem, zrobiło się 17:20... Wtedy raz jeszcze przejście pozwoliło poserwować bohaterce meczu Agnieszce Bednarek. I wszystko się nagle zmieniło. Z 17:20 mieliśmy stan 23:20. Zamiast pewnej, kończącej mecz wygranej Aluprofu, mieliśmy zwycięstwo i odrodzenie Piły. Zamiast końca meczu, czwarty set, a co się z tym wiązało - i tie-break. Przez czwartą partię pilanki przeszły już bowiem jak burza, a gwiazdą była w tym okresie niezwykle skuteczna Agnieszka Kosmatka.

Mieliśmy zatem piąty set, w którym walka rozgorzała na całego. To była kwintesencja najlepszej siatkówki kobiecej, jaką możemy oglądać w tej chwili w Polsce. Piła prowadziła 5:4, potem Bielsko wyszło na czoło 8:5. Był taki moment w tym tie-breaku, przy stanie 10:11, gdy rezerwowa siatkarka pilskiego Farmutilu, Marta Szczygielska miała czystą sytuację do ataku. Posłała piłkę w siatkę. Zrobiło się 10:12, za chwilę 10:13. Trener Jerzy Matlak tylko pomamrotał coś niemiłego pod nosem. Tego bowiem już Farmutil Piła odrobić nie zdołał. Ten niezwykle emocjonujący mecz zakończył się zwycięstwem bielszczanek za dwa punkty.

Tym samym Aluprof Bielsko-Biała pozostał niepokonany w polskiej lidze.



Farmutil Piła - Aluprof Bielsko-Biała 2:3

Sety: 23:25, 12:25, 25:23, 25:18, 11:15

FARMUTIL: Sadurek-Mikołajczyk, Kaczorowska, Hendzel, Kosmatka, Teixeira, Bednarek oraz Maj (libero), Szczygielska, Kucharska, Kasprów

ALUPROF: Skorupa, Horka, Dziękiewicz, Bamber, Barańska, Studzienna oraz Sawicka (libero), Okuniewska, Ciaszkiewicz, Waligóra, Gajgał