Chorwaci płakali i wygwizdali Francuzów

Mistrzami świata zostali złoci medaliści olimpijscy Francuzi, wygrywając finał 24:19. I doprowadzając do rozpaczy całą Chorwację. Jej kibice nie wytrzymali z emocji podczas dekoracji kończącej mistrzostwa.
Polska - Dania 31:23. Ten brąz jest piękny »

W starciu z reprezentacją 63-milionowego kraju, chorwackim gospodarzom turnieju zabrakło klasy. Podczas dekoracji kibice wygwizdali złotych medalistów oraz wybranego do drużyny gwiazd turnieju Nikolę Karabaticia - reprezentanta Francji, którego ojciec jest Chorwatem i grał kiedyś w kadrze Jugosławii.

Gwizdali też podczas francuskiego hymnu - "Marsylianki". Na dodatek największy gwiazdor Chorwacji Ivano Balić nie dał sobie założyć na szyję srebrnego medalu. A Igor Vori, wybrany MVP turnieju, w finale, gdy już jasne było, że Chorwacja przegrała, otrzymał czerwoną kartkę za próbę rzucenia w sędziego piłką.

Typowy chorwacki kibic, kiedy już jego drużyna wygra w piłkę ręczną z twoją drużyną, pyta, ilu ludzi mieszka w kraju pokonanych. A jak już usłyszy, że Polaków uzbierałoby się z górą 38 milionów, pęcznieje i kilkakrotnie, dla lepszego zapamiętania, powtarza, że jego skromny naród zmiażdżył potęgę wielokrotnie przewyższającą go liczebnie.

Marcin Lijewski wśród najlepszych »

Chorwaci - w sile czterech i pół miliona - są dumni ze swojej ojczyzny i samych siebie aż do przesady, z czułością mówią nawet o rządzących politykach. Mistrzostwa świata w piłce ręcznej były dla nich sprawą narodową, bo tę dyscyplinę uwielbiają i świetnie grają. Ich reprezentacja jest najbardziej utytułowaną drużyną ostatniej dekady. Wystarczyło jej kilkanaście lat istnienia niepodległego państwa, by dwukrotnie zdobyć złoto olimpijskie, być mistrzem i wicemistrzem świata, kilka razy wskakiwać na podium mistrzostw Europy. W tej jednej dyscyplinie zdobyli Chorwaci niewiele mniej niż Polacy we wszystkich sportach zespołowych razem wziętych.

Przed finałem wygrali wszystkie dziewięć meczów, według wielu ekspertów delikatnie sprzyjali im sędziowie, więc zwycięstwo nad gospodarzami miało gwarantować tylko wyraźne prowadzenie. Rywal miał nie pozwolić na to, by o wyniku decydowały niuanse. Francuzi - nazywani drużyną z innej planety - nie pozwolili. Chorwaci, którzy od wielu dni samochody, sklepy, stacje benzynowe i w ogóle wszystko ozdabiali narodowymi flagami, po finale płakali. I zawodnicy, i fani na trybunach, i - prawdopodobnie - cztery i pół miliona tych, którzy oglądali mecz o złoto w domach.

FRANCJA - CHORWACJA 24:19 (11:12).

Francja: Omeyer, Karaboue - Fernandez 2, Dinart, Gille, Narcisse 6, Karabatic 2, Kempe, Junillon, Abati, Abalo 2, Sorhaindo 2, Guigou 10, Ostertag.

Chorwacja: Alilović - Losert 1, Balić 1, Duvnjak 2, Lacković 4, Kopljar, Vori 2, Gojun, Horvat, Šprem 3, Špoljarić, Metlieić 1, Valeić, Ćupić 6.

Wenta: Byliśmy największą niespodzianką MŚ - czytaj całą wypowiedź »