Oszałamiające statystyki Edwina van der Sara

Ma 39 lat, w futbolu klubowym osiągnął wszystko i gra sezon życia. W sobotę Edwin van der Sar nie puścił gola w 12 kolejnym meczu ligowym. A jeszcze cztery lata temu bronił się przed spadkiem z Premier League.
Kolejny rekord Van der Sara »

Statystyki są oszałamiające. W ostatnią środę Holender pobił rekord Premier League Petra Czecha (1025 minut bez straty gola). W sobotę rekord ligi angielskiej Steve'a Deatha z Reading - 1103 minut. Bramkarz MU nie puścił gola już od 1122 minut. Jeśli w przyszłą sobotę gracze West Ham nie pokonają go do 74. minuty, van der Sar pobije rekord wyspiarskiego futbolu, należący do Chrisa Woodsa z Glasgow Rangers, który nie puścił gola przez 1196 minut.

Nie lubi się popisywać

- Kiedy przechodziłem do Fulham, myślałem, że takie mecze mam już za sobą - mówił 38-letni Holender przed majowym finałem Ligi Mistrzów. W Moskwie był jednym z bohaterów Manchesteru. Obronił rzut karny Nicolasa Anelki i drugi raz w karierze zdobył Puchar Mistrzów. Poprzednio triumfował 13 lat wcześniej z Ajaksem.

- On bardzo nie lubi się popisywać. Chce tylko, żeby jego drużyna wygrywała. Za dobry mecz uznaje ten, w którym ani razu nie musi rzucić się na ziemię - charakteryzował swojego wychowanka Frans Hoek, trener bramkarzy reprezentacji Polski.

Do Ajaksu Hoek ściągnął go razem z Louisem van Gaalem, gdy van der Sar miał 20 lat. - Zaczynał jako czwarty bramkarz. Ale diabelnie szybko się uczył i był strasznie zdyscyplinowany. Szybko został numer 3, potem rezerwowym, aż w końcu wskoczył do bramki Ajaksu - wspominał Hoek.

Stał w niej przez siedem lat. Zdobył pięć mistrzostw Holandii, Puchar UEFA i Puchar Interkontynentalny. - W 1999 r. potrzebowałem zmiany. Zgłosił się Juventus, przyjąłem propozycję - wspomina van der Sar.

Turyńczycy uprzedzili Manchester United. - Popełniłem wtedy błąd. Naprawdę go chciałem, ale były prezes Martin Edwards dogadał się już z Markiem Bosnichem - tłumaczył kilka dni temu Alex Ferguson.

Także dla van dera Sara lepiej byłoby, gdyby MU ściągnęło go już wtedy. Dwa lata w Turynie to najgorszy etap w jego karierze. We Włoszech wywalczył tylko Puchar Intertoto, grał bardzo słabo i przed sezonem 2001/2002 Juve za 52 mln euro ściągnęło Gianluigiego Buffona z Parmy.

- Spisywałem się zdecydowanie gorzej niż w Ajaksie. Nie wiem dlaczego - przyznawał van der Sar.

- Nie udało mu się w Juventusie, bo tam nie potrzeba dodatkowego obrońcy, ale świetnego bramkarza stojącego ciągle na linii, jak Buffon - tłumaczy tamten moment Hoek.

Z wielkich klubów na dno ligi angielskiej

Ambitny bramkarz wiedząc, że nie ma szans na grę zaczął szukać nowego klubu. Zgłosiły się kluby hiszpańskie, włoskie i angielskie. Wybrał Fulham, które właśnie awansowało do Premier League. Ze szczytu europejskiego futbolu wylądował w dolnych rejonach ligi angielskiej. - Pewnie, że nie były to klub tej miary, co Ajax czy Juve, ale miał wielkie ambicje i podobną do tej w Amsterdamie rodzinną atmosferę - tłumaczył Van der Sar.

W Fulham grał jak dawniej, szybko stał się ulubieńcem kibiców. Dziś fani twierdzą, że Holender był najlepszym bramkarzem w historii klubu. Z budowy wielkiej drużyny na Craven Cottage nic nie wyszło. Wtedy rękę do van der Sara wyciągnął Ferguson. Za 35-letniego już bramkarza zapłacił Fulham 2 mln funtów. - Kazałem skautom szukać golkipera. Gdy podali nazwisko van der Sara nie miałem wątpliwości. Staliśmy się dla niego windą. Ale to on ją napędzał. On ma wszystko - mówił Szkot.

"Wszystko" wystarczyło na razie do dwóch mistrzostw, Pucharu Mistrzów, Pucharu Ligi i klubowego mistrzostwa świata. Ale w tym sezonie Manchester porwał się na dwa epokowe osiągnięcia. Trzecie z rzędu mistrzostwo i drugie z rzędu zwycięstw w LM. Pierwsze udało się dotychczas trzem zespołom, drugie żadnej. Nikt jednak nie przypuszczał, że do tych osiągnięć zaciągnie drużynę van der Sar.

- To najlepszy bramkarz z jakimkolwiek grałem - mówi Rio Ferdinand.

I tylko jedno van der Sarowi nie wyszło. Choć w reprezentacji zagrał 130 razy, nie wygrał żadnego wielkiego turnieju. - Dla nas Edwin jest legendą, a w dodatku zawsze do nas podejdzie, zrobi zdjęcie i rozda kilka autografów - tłumaczył mi w czasie Euro 2008 jeden z holenderskich kibiców. Gdy dopytywałem, dlaczego po rozbiciu Włoch i Francji zamiast napastników i pomocników fetują bramkarza skrzywił się. - Im udały się dwa dobre mecze. Edwin nie zawodzi od 13 lat. Oni lada chwila mogą znów grać słabo. Edwinowi nie zdarzyło się to nigdy.

Miał nosa.

Szukając następcy Petera Schmeichela

19,1

- tyle milionów funtów wydał Manchester United na bramkarzy od 1999 r., gdy karierę zakończył Peter Schmeichel, do 2005, gdy za 2 mln kupił Edwina van der Sara.

W bramce MU stali w tym czasie: Mark Bosnich (0), Massimo Taibi (4,5 mln), Fabien Barthez (7,8 mln), Roy Carroll (2,5 mln), Luke Steele (500 tys.), Ricardo (1,5 mln) i Tim Howard (2,3 mln).

Nowy problem Smolaraka: Larsson w Boltonie?- czytaj tutaj »




Który zespół wygra tegoroczną Ligę Mistrzów?