Podbeskidzie: trzech niespełnionych muszkieterów

Czy zimowe transfery gwarantują Podbeskidziu walkę o ekstraklasę? Wszystko zależeć będzie od formy trzech niespełnionych dotychczas piłkarzy.
W Bielsku-Białej gmina przygotowała już podgrzewaną murawę, teraz spieszy się ze stawianiem masztów sztucznego oświetlenia. Mają być gotowe późnym latem. Wtedy Podbeskidzie miałoby już grać w ekstraklasie. Czy te optymistyczne oczekiwania są realne? Podbeskidzie ma ledwie dwa punkty straty do liderującego w tabeli Widzewa, tylko o punkt ustępuje Zagłębiu Lubin i Koronie Kielce. Cała trójka to jeszcze niedawno ekipy ekstraklasy, potentaci finansowi i sportowi. Pierwsza część sezonu pokazała, że klub ze stolicy Podbeskidzia stać na walkę z klubami możniejszymi.

Zimą Podbeskidzie opuścił Mariusz Sacha (sprzedany do Cracovii), za dalsze usługi podziękowano natomiast duetowi doświadczonych ligowców - Grzegorzowi Paterowi i Łukaszowi Gorszkowowi. Obaj w minionej rundzie grali już wyłącznie jako dublerzy, i w dodatku rzadko. Ta strata nie powinna być zatem kluczowa.

Czy zatem po zimowych transferach ekipa Marcina Brosza będzie silniejsza? Zdaje się, że tak. Przede wszystkim po trudnych negocjacjach zatrzymano Łukasza Merdę, czołowego bramkarza pierwszoligowego zaplecza. Sprowadzono trzech zawodników, którzy powinni wzmocnić ofensywną siłę zespołu i zapewnić stabilność w środku pola.

Najciekawsze wydaje się zakontraktowanie Piotra Malinowskiego z Górnika Zabrze. Jeden z najszybszych pomocników naszej ekstraklasy potrzebuje chyba przetarcia właśnie na zapleczu i niewykluczone, że transfer do Bielska może być zbawienny dla obu stron. Malinowski nabierze doświadczenia, a Podbeskidzie zyska superszybkiego skrzydłowego, który nieraz mieszał już na boiskach ekstraklasy.

Podobnie wygląda sprawa kontraktu Mieczysława Sikory. W ostatnich latach ten napastnik z Ustronia często zmieniał kluby, grywał "ogony" w ekstraklasie, nigdzie jednak na dłużej zadomowić się nie potrafił. Teraz być może przed nim jedna z ostatnich szans na pokazanie prawdziwych umiejętności.

I jeszcze trzeci z niespełnionych muszkieterów - Jarosław Białek. Jest bliski przejścia do Podbeskidzia, warunki kontraktu już uzgodnił. Dwa lata temu przebojem wdarł się do składu Górnika Zabrze, potem jednak już tylko spadał. Zaliczył epizod w Zagłębiu Sosnowiec, trafił do Resovii Rzeszów, a ostatnie miesiące spędził u... Świętego Patryka (Saint Patrick Athletic FC) w przeciętnym klubie irlandzkim.

Trener Brosz twierdzi, że dobiera swoich zawodników pod względem cech charakteru. Ta trójka ma gwarantować walkę i maksymalne zaangażowanie. Podbeskidzie daje im szanse, jednocześnie to oni są szansą Podbeskidzia na pierwszy w historii awans do ekstraklasy. Za kilka miesięcy będzie jasne, czy Sikora, Malinowski i Białek byli dobrą inwestycją bielskiego klubu...

Póki co już w sobotę Podbeskidzie zagra ważny sparing z Odrą Wodzisław, a następnie ruszy na pierwszy tej zimy obóz - do leżącego pod Łodzią Gutowa.