Przybecki: Chłopaki wiedzą, co trzeba zrobić

Z Norwegami gra na co dzień w czołowej drużynie 1. Bundesligi HSG Hordhorn. - Ich gra oparta jest na bardzo twardej obronie - mówi były reprezentant Polski, 37-letni rozgrywający Piotr Przybecki.
Piotr Rozpara: Zna Pan dobrze norweski styl gry, bo kolegami z drużyny są dwaj podstawowi reprezentanci Norwegii: kołowy Bjarte Myrhol i rozgrywający Erlend Mamelund.

Piotr Przybecki: I szczególnie na tego drugiego warto zwrócić uwagę. To lewy rozgrywający, ma niespełna 25 lat i świetnie się rozwija. Z kolei Myrhol to uniwersalny kołowy, potrafi zagrać w obronie i w ataku. W odróżnieniu od klasycznego obrońcy Johnny Jensena i atakującego Franka Lrke.

Na co muszą uważać Polacy?

- Gra Norwegii oparta jest na bardzo dobrej obronie, świetnym bramkarzu [Steinar Ege - red.], w ataku natomiast mają ciekawy repertuar rzutów. Potrafią na przykład zaskoczyć rzutem z biodra.

A minusy?

- Atak, przede wszystkim brak dobrego leworęcznego rozgrywającego.

Zapowiada się więc bitwa w obronie.

- Tak jak rok temu na mistrzostwach Europy w Norwegii, pewnie jeszcze niektórzy do dziś czują w kościach tamten mecz [biało-czerwoni zremisowali z gospodarzami 24:24 - red.]. Teraz będzie podobnie, kto twardziej zagra w obronie, wygra. To może być też pojedynek bramkarzy, bo gdy Ege zaskoczy, nie łatwo go pokonać. Zresztą Sławka Szmala też.

Ma Pan sposób na pokonanie Norwegii?

- Narzucić swoją obronę, tak jak to zrobiliśmy przeciwko Danii i Serbii. Szczególnie w tym drugim meczu, gdy stanęliśmy w obronie, rywale nie wiedzieli o co chodzi. No i nie grać wszystkich piłek do środka, więcej do skrzydłowych, którzy spisują się znakomicie. Zresztą... Chłopaki o tym doskonale wiedzą. Teraz tylko trzeba to zrobić.

Jest Pan zaskoczony, że nasza drużyna potrafiła się przełamać i znów grać świetne mecze?

- Zaskoczony? Może nie tym, że walczą, ale na pewno efektami tej walki w pierwszych połowach meczów z Danią, no i przede wszystkim z Serbią [Polacy do przerwy prowadzili 20:12 i 21:7 - red.]. Chłopaki grają urozmaiconą piłkę ręczną, udowadniają, że mają duży potencjał, że w tym zespole możliwości są ogromne.

Pod koniec meczu z Niemcami wyglądali na kompletnie załamanych.

- I niesamowite jest, że się podnieśli. Byli zdołowani, a potrafili do kolejnych spotkań podejść optymistycznie. To nie jest takie łatwe.

We wtorek przed naszym meczem z Norwegią w ważnym dla nas spotkaniu Duńczycy grają z Niemcami. Na kogo Pan stawia?

- Raczej na Danię. Wydaję mi się, że mają więcej argumentów od Niemców. Nie stawiałbym natomiast na remis. Ale gdyby okazało się, że te drużyny umawiały się na taki wynik, to byłby dopiero skandal.

Mecz z Polską jest dla Norwegów jak finał »

Piotr Przybecki jest byłym rozgrywającym reprezentacji Polski, obecnie występuje w drużynie 1. Bundesligi HSG Nordhorn