Cracovia do ekstraklasy nie puszcza

Kamil Witkowski najpewniej zostanie w Cracovii po fiasku rozmów z Górnikiem Łęczna. - Jest jeszcze nadzieja, że znajdę mu klub za granicą - twierdzi Andrzej Szarmach, menedżer napastnika
Wychowanek Lublinianki nie zaliczył rundy jesiennej do udanych. Z powodu kontuzji barku, odniesionej w spotkaniu Pucharu Intertoto, sezon zaczął z opóźnieniem. W dziesięciu meczach nie strzelił żadnej bramki. Na dodatek posprzeczał się z Arturem Płatkiem, trenerem Cracovii, podczas spotkania z Jagiellonią Białystok.

Witkowski miał przejść do Górnika w pakiecie z Krzysztofem Radwańskim w zamian za Jakuba Grzegorzewskiego. Gdy opcja szybszego pozyskania napastnika klubu z Łęcznej legła w gruzach, transfer obu piłkarzy Cracovii stanął pod znakiem zapytania. - Nikt z Górnika nie kontaktował się ze mną. Przecież nie zmienię klubu w ciemno, trzeba znać warunki kontraktu - denerwował się Witkowski.

Szybko jednak zapewnił o gotowości do rywalizacji z kolegami. Z pięciu pozyskanych przez Cracovię zimą zawodników trzej to napastnicy. - Zdaję sobie sprawę, że wskoczyć do składu będzie niezwykle trudno. Czas pokaże, kto z nas jest najlepszy - podkreślił najskuteczniejszy piłkarz "Pasów" w poprzednim sezonie.

Szarmach opowiedział o innym wątku dotyczącym podopiecznego: - Miałem dla niego propozycję z ekstraklasy, ale w Cracovii nie chcieli o tym słyszeć. Przejście do niższej ligi w Polsce to dla Kamila byłby krok w tył.

Okienko transferowe w zachodniej Europie zamyka się 31 stycznia i do tego czasu menedżer chce znaleźć Witkowskiemu nowe miejsce pracy. - Coś jest na rzeczy we Francji, Niemczech i Belgii - twierdzi tajemniczo Szarmach.

W podobnej do Witkowskiego sytuacji znalazł się Radwański. Lewy obrońca w maju skończy 31 lat. Obok Pawła Nowaka jest najdłużej grającym piłkarzem w drużynie. W ciągu siedmiu lat przeszedł drogę z III do I ligi. W ekstraklasie rozegrał 112 spotkań. - Bardzo wiele zawdzięczam Cracovii i jakoś chciałbym się jej zrewanżować. Jeśli jednak nie zmienię klubu i nie będę grał, to w czerwcu mogę tego żałować - zaznaczył Radwański.

Kontrakt z Cracovią obowiązuje go do czerwca. - Wojciech Stawowy z Górnika kontaktował się ze mną dwa razy, przed Bożym Narodzeniem i po Nowym Roku. Od tamtej pory zrobiło się cicho - przyznaje piłkarz.

Radwańskiemu, tak jak młodszemu koledze z ataku, przybyło konkurentów. Maciej Murawski i Paweł Sasin mogą grać w obronie, także Łukaszowi Mierzejewskiemu trener Płatek planuje zmienić pozycję. - Mogę mieć problem z załapaniem się nie tylko do podstawowego składu, ale także do szerokiej kadry - uważa Radwański, który chce jak najdłużej grać w piłkę.

Gdyby karierę zakończył szybciej, ze znalezieniem nowego zajęcia nie będzie miał problemu. Jego rodzina od czterech pokoleń zajmuje się przetwórstwem mięsa. - Tata Antoni, brat Ireneusz i dwie córki wujka pracują w naszym zakładzie w Piaskach Wielkich. Często im pomagam, bo jestem masarzem z zawodu i kiedyś dołączę do reszty rodziny - kończy Radwański.