Aida celuje w igrzyska

SHORT-TRACK. Aida Bella (AZS PO Opole), zajmując piąte miejsce w mistrzostwach Europy seniorów, odniosła największy sukces w historii opolskiego short-tracku. Jak sama przyznaje, do igrzysk w Vancouver droga jednak jeszcze daleka
Zgodnie z regulaminem kwalifikacji olimpijskich o tym, kto z Polaków pojedzie na olimpiadę do Vancouver, zadecydują dwa starty w pucharach świata, które odbędą się w październiku i listopadzie tego roku. - PKOl wyznaczył kwalifikację na poziomie 20. miejsca w tych zawodach, z tym, że każdy dystans liczony jest osobno. Aby polecieć do Vancouver, muszę więc zajmować tam miejsca w okolicach pierwszej dwudziestki - tłumaczy Aida. Jak sama przyznaje, piąte miejsce w mistrzostwach Starego Kontynentu nie przybliżyło jej bezpośrednio do igrzysk, ale ma dla niej duże znaczenie. - Zwłaszcza psychicznie bardzo się podbudowałam. Do rekordu świata wiele mi jeszcze brakuje, zresztą nie tylko mnie, ale ogólnie wszystkim zawodniczkom z Europy. Jednak zaczynam coraz bardziej wierzyć w siebie. Osiągam już wyniki na poziomie czołówki europejskiej. To daje mi motywację do jeszcze cięższej pracy - zaznacza. - Poza tym myślę, że trener reprezentacji także przekonał się, że warto na mnie stawiać - dodaje.

Nasza łyżwiarka specjalizuje się w short-trackowym sprincie, czyli wyścigu na 500 metrów. To właśnie na tym dystansie zajęła piąte miejsce w Europie. Co ciekawe, to nie tylko jej największe osiągnięcie, ale także najlepszy wynik w historii opolskiego short-tracku, a także jeden z największych sukcesów w historii tej dyscypliny sportu w naszym kraju. Przed rokiem w tej samej imprezie o "oczko" wyżej była Patrycja Maliszewska z Juvenii Białystok. Łyżwiarce AZS-u do poprawienia tego wyniku zabrakło bardzo niewiele, miała bowiem trzeci czas zawodów. Niestety, obydwa lepsze wyniki osiągnęły jej rywalki z półfinału i to one awansowały do finału. - Jest mały niedosyt, bo do finału i - być może - do medalu zabrakło mi tysięcznych części sekundy. Gdybym startowała w drugim półfinale prawdopodobnie pojechałabym w finale. Niestety, nie udało się. Niemniej ze startu jestem bardzo zadowolona. Przed zawodami celem minimum była ósemka najlepszych i ten cel udało mi się osiągnąć - stwierdza Bella. W najbliższym czasie zawodniczkę czekają jeszcze m.in. dwa starty w Pucharze Świata, a także Zimowa Uniwersjada oraz mistrzostwa świata i na zakończenie sezonu mistrzostwa Polski. Zawody zaplanowane są na luty i marzec, na razie więc ma trochę czasu na odpoczynek i regenerację sił.

22-letnia łyżwiarka trenuje short-track od 10 lat, można więc powiedzieć, że niemalże połowę swego życia spędziła na lodowisku. Jak to się stało, że trafiła na treningi tak mało popularnej w naszym kraju dyscypliny? - Tak naprawdę to przypadek. Pochodzę z wyspy, więc całe dzieciństwo spędziłam w okolicach lodowiska, lekcje wychowania fizycznego też mieliśmy na Toropolu, a ponieważ w tym czasie tworzyła się sekcja short-tracku, zaczęłam uprawiać właśnie tę dyscyplinę sportu. Spodobało mi się i tak już zostało - śmieje się Bella. - Szkoda tylko, że short-track jest tak mało popularny w Polce, bo naprawdę jest na co popatrzeć. Za granicą na zawody przychodzą tłumy ludzi, u nas, niestety, tak nie jest - żałuje zawodniczka.