Działacz PZPN grozi samobójstwem

PRZEGLĄD PRASY. Kazimierz Greń, członek zarządu PZPN, były już prezes Podkarpackiego ZPN a także człowiek, który doprowadził do zwycięstwa w wyborach Grzegorza Lato sugeruje, że może popełnić samobójstwo, czytamy w ?Dzienniku?. Greń oskarżony jest o wyłudzenie ze związku 8,5 tys. zł.
Greń ma kłopoty. Czy to odwet PZPN? »

Skąd taka informacja? W czasie sobotniego zjazdu Podkarpackiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej w swoim wystąpieniu powiedział. - Miałem nadzieję, że żyję w normalnym kraju, ale szkalowanie mojej osoby okazało się skuteczne. Nasiliły się ataki na mój dom, anonimy, dyskryminacja - odczytał z wcześniej przygotowanego przez siebie listu - Wiem, że obiecane są nagrody za moją głowę i zrobicie wszystko aby tak się stało. Ciekaw jestem jaka jest nagroda. Czy to awans czy wyższy stopień? Wiem, że poparłem w wyborach nie tego człowieka. Odchodzę. Mój problem był tylko jeden: zawsze chciałem dobrze dla ludzi. Odchodzę z tego świata z czystym sumieniem - zakończył dramatycznie.

Słowa te nie zabrzmiały jak wystąpienie odchodzącego ze stanowiska prezesa, ale kogoś, kto ma zamiar odebrać sobie życie. Zebrani, choć przyzwyczajenie do tego typu oświadczeń w wykonaniu Grenia, byli zaskoczeni. Tym bardziej, gdy ten dodał. - Nie wiem jak długo będziecie niszczyć moje życie, ale już wiem, że niedługo.

Konsternacja trwała jednak tylko chwilę. Były prezes znany jest w środowisku z tego, że lubi zwracać na siebie uwagę i być kontrowersyjnym. - Zanim jeszcze był prezesem mieliśmy zjazd okręgu w Stalowej Woli. Nikt nie zwracał uwagi na Kazia, więc ten zaczął... śpiewać - wyjawił jeden z dobrych znajomych Grenia.

Prawdą jednak jest, że osobą Grenia od jakiegoś czasu interesuje się prokuratura. Były prezes podejrzany jest o przywłaszczenie sobie 8,5 tysiąca złotych z kasy ministerstwa sportu i turystyki. Pieniądze miały być przeznaczone na rozliczenie akademii w szkole mistrzostwa sportowego. Tymczasem działacze ze związku wydali je na suto zakrapiany bankiet i podstawili lewą fakturę. Baron z Podkarpacia tłumaczył wówczas, że on podpisuje tysiące takich dokumentów. Prokuratura postawiła jednak zarzut restauratorowi, który wystawił wątpliwy rachunek.

Futbolowe śledztwo, w kominiarkach u prezesa Grenia

czytaj tutaj »


Więcej o: