Benitez odrzucił nowy kontrakt w Liverpoolu

Rafa Benitez odrzucił ofertę nowego kontraktu w Liverpoolu. Chce mieć większy wpływ na transfery i system szkolenia. - Jeśli masz 20 mln funtów, możesz kupić czterech piłkarzy po 5 mln albo jednego za 20. Tylko trener wie, które wyjście jest lepsze - mówi Hiszpan.
Abramowicz rozważa sprzedaż Chelsea »

Obecna umowa Beniteza wygasa za półtora roku. Nowy, pięcioletni kontrakt, gwarantujący mu 4 mln funtów rocznie (dziś ma 3,5 mln) jest niemal gotowy. Niemal, bo Benitez nie może się dogadać z Tomem Hicksem i George'em Gilletem. Amerykańscy właściciele klubu chcą, by za transfery odpowiadał Rick Parry. Benitez nie chce o tym słyszeć, twierdzi, że to przez Parry'ego na Anfield Road nie grają Nemanja Vidić, Gareth Barry, Denilson i Abou Diaby. - Jedynym człowiekiem, który może ocenić wartość piłkarza, jest trener. Tylko on wie, kogo potrzebuje, by wzmocnić skład - mówi Hiszpan. O Barry'ego Benitez starał się kilka miesięcy. Gdy wreszcie dogadał się z Aston Villą, Parry zablokował transfer za 18 mln funtów.

Co na to właściciele? - Rozumiemy frustrację trenera, będziemy pracować z nim i jego doradcami, aż znajdziemy odpowiednie wyjście - mówi Hicks.

Drugim punktem spornym jest szkółka. - Wiem, jak działają produkujące regularnie piłkarzy do pierwszego składu akademie Ajaksu, Realu, Barcelony czy Milanu. Tam trenerzy mają wpływ na ich działanie. To dobra droga - mówi Benitez. Bez nowej umowy Hiszpana Liverpool zagra w poniedziałek z Evertonem. Transmisja w Canal+ Sport o 21.