Euzebiusz Smolarek: Zagram od pierwszej minuty! Wreszcie!

- Jest duża szansa, że zagram, choć trener jak zwykle poda skład dwie godziny przed meczem - mówi ?Gazecie? polski napastnik Boltonu przed sobotnim meczem z Manchesterem United. Transmisja w Canal+ Sport o 15.55
Boruca haruje za karę, pogoda się lituje »

Nie ma drugiego polskiego piłkarza z pola, który w ostatnich latach tak często spotykałby się z największymi klubami Europy. W Racingu Santander Ebi Smolarek grał z Realem i Barceloną. W sobotę ma zacząć od pierwszej minuty mecz z Manchesterem United. Trudno o większą szansę dla piłkarza, który od początku sezonu zagrał w klubie ledwie 164 minuty, niż mecz z najlepszą drużyną świata.

Kłopot w tym, że w poprzednim sezonie mecze z mocarzami ligi hiszpańskiej Polakowi nie wychodziły. Z Barceloną dostał czerwoną kartkę, z Realem trafił w słupek, a jego zmiennik Mohammed Tchite zaliczył asystę. Kiepsko poszedł Smolarkowi także pierwszy mecz z Arsenalem. Nie miał sytuacji, zszedł z boiska po 56 minutach. Potem ani razu nie zagrał już w pierwszej jedenastce. Kolejną szansę miał dostać tydzień temu z Arsenalem, ale tuż przed meczem się rozchorował.

- Dziś ma wielkie szanse na występ, bo trener Gary Megson nie ma kim grać - mówi Marc Iles z Bolton News. Pomocnik Kevin Nolan jest zawieszony za kartki, inny piłkarz środka pola Gavin McCann ma złamany palec, a napastnik Johan Elmander narzeka na ścięgno. W sumie nie zagra aż ośmiu piłkarzy. - Ebi powinien wystąpić na prawej pomocy. Za Elmandera w ataku wyjdzie raczej Kelvin Davies. O miejsce na prawym skrzydle Polak rywalizuje z Rigą Mustaphą - dodaje Iles.

Leo wybacza: Boruc wraca do kadry »

Ebi Smolarek dla Sport.pl

Sobotni mecz to coś wyjątkowego dla klubu i kibiców. Takie derby, bo Manchester jest od Boltonu około 40 km. Jest duża szansa, że zagram, choć menedżer - jak zwykle - poda skład dwie godziny przed meczem. Wreszcie! Mam świadomość, że bramka strzelona takiej drużynie to coś wyjątkowego, zauważy ją mnóstwo ludzi.

Fajnie byłoby, gdybym zagrał od początku. Dotąd wchodziłem na boisko na ostatni kwadrans i to najczęściej jak przegrywaliśmy 0:2 albo 0:3. Co wtedy mogłem pokazać? Grać od początku, to co innego. Szczerze mówiąc, to nie za bardzo przejmuję się tym, z kim gramy. Ważniejsze, że znowu zagram w piłkę od pierwszej minuty! Taki przeciwnik mobilizuje specjalnie, kiedy mniejszy klub gra przeciwko wielkiemu, zawsze jest to wyzwanie.

Dwa tygodnie strzeliłem pierwszego gola na Wyspach - w Pucharze Anglii - Sunderlandowi. W następnym tygodniu dostałem gorączki. Chyba z wrażenia (śmiech) i nie mogłem zagrać z Arsenalem. Mam świadomość, że wszyscy oczekują ode mnie goli - nieważne komu, bylebym strzelał.

Nie traktuję tego meczu jako gry o swoją przyszłość. Ja przecież mam jeszcze kontrakt z Racingiem Santander, do Boltonu tylko mnie wypożyczyli. Jeśli Anglicy będą chcieli mnie wykupić, zawsze można porozmawiać. Na razie nie ma tematu, zobaczymy, co będzie latem w Hiszpanii. Teraz myślę o tym, jak strzelić gola van der Sarowi.

Specjalny serwis o Ebim Smolarku - wejdź tutaj »