Sport.pl

Leo Beenhakker nie dla Feyenoordu

Feyenoord szuka następcy trenera Gertjana Verbeeka. Wśród kandydatów prasa wymienia selekcjonera reprezentacji Polski. - Dziś jestem w Rotterdamie, jutro w Polonii, ciekawe, gdzie będę jutro - mówi nam wzburzony Leo Beenhakker.
Boruc wraca do kadry »

Feyenoord gra w tym sezonie fatalnie. Odpadł z Pucharu UEFA w fazie grupowej, w lidze zajmuje dopiero 12. miejsce. - Nikt do mnie nie dzwonił, ale taka oferta byłaby kusząca. Kusząca jest możliwość powrotu z tym klubem na szczyt. Jestem człowiekiem praktycznym, jeśli propozycja się pojawi, będę miał czas, by się nad nią zastanowić - cytuje Beenhakkera holenderska agencja ANP. Według jej relacji trener jak zwykle dodał, że Feyenoord jest dla niego klubem wyjątkowym.

Beenhakker pracował w Rotterdamie z juniorami i seniorami, dziesięć lat temu wywalczył mistrzostwo Holandii. Ostatnie w historii klubu. Półtora roku temu mimo kontraktu z PZPN zgodził się poprowadzić drużynę w barażach o awans do Pucharu UEFA.

Zadzwoniliśmy do Beenhakkera.

- Prasa w Holandii niczym nie różni się od polskiej. To, że coś publikuje, nie oznacza, że tak powiedziałem. Jednoznaczną odpowiedź dam działaczom Feyenoordu, gdy do mnie zadzwonią. Nie żyję słowem "jeśli" - powiedział.

Bukmacherzy dają mu małe szanse na powrót do Feyenoordu. Za postawione jedno euro na 67-letniego szkoleniowca wygrać można aż 25. Faworytem jest Mario Been z NEC Nijmegen (1,3) przed Willemem van Hanegemem i Ronem Jansem (7,5).

Engel: Jeden trener nie powinien łaczyć dwóch rzeczy na raz




Więcej o: