Francja zachwycona Gourcuffem, AC Milan przerażony

"Arcydzieło", "Strzał magika", "Gourcuff, to jest właśnie Zidane" - francuskie media pieją z zachwytu nad ostatnim wyczynem Yoanna Gourcuffa, wspaniałym golu strzelonym przez pomocnika Bordeaux w meczu z Paris Saint-Germain. Ale są ludzie, których ten sukces przeraża. Są nimi szefowie AC Milan, którzy niedawno bez żalu go pożegnali.
Cudowna bramka Gourcuffa - zobacz na Z czuba.tv »

Tę bramkę można oglądać codziennie po kilka razy i nie będzie się miało dość. 22-letni nowy francuski geniusz minął dwóch obrońców PSG wykonując przy tym drybling piętą i strzelając bez zastanowienia prostym podbiciem. Niektórzy uznali ten gol za najpiękniejszy w historii Ligue 1. Na portalu youtube tę bramkę w kilkudziesięciu wersjach obejrzało grubo ponad milion internautów. W poniedziałek oficjalna strona piłkarza nie wytrzymała naporu odwiedzających. Zawiesiła się. W ubiegłym tygodniu Gourcuff dwa razy z rzędu był bohaterem pierwszych stron dziennika "L'Equipe".

Gourcuff i Zidane. Podobieństwa i różnice

"Jak nie porównać tego genialnego w niedzielę Yoanna Gourcuffa do Zinedine Zidane'a? Droga jest jeszcze daleka, ale piłkarz Bordeaux zapowiada się jako prawdziwy następca rozgrywającego Les Bleus" - pisze "L'Equipe" w wydaniu z 13 stycznia. W tle fotografii pomocnika Bordeaux widnieje zdjęcie Zizou.

Francuscy dziennikarze i trenerzy przez wiele lat szukali następcy Zidane'a. Efekt tego był marny. Jak dotychczas, każdy, czy to Benoit Pedretti, czy Vikash Dhorasso, czy Johan Micoud wtedy, kiedy jeszcze mistrz świata z 1998 roku wiódł swoją wielką karierę, nie sprostali wyzwaniu. Ubiegły rok pokazał, że Samir Nasri z Arsenalu, czy Hatem Ben Arfa z Olympique Marsylia nie są (jeszcze?) piłkarzami podobnego kalibru.

Z Gourcuffem jest inaczej. Z Zidanem pochodzący z Bretanii zawodnik ma tyle punktów wspólnych, że nie sposób go z nim nie porównać. Rzecz dotyczy nie tylko jego wspaniałych, dryblingów i tej bramki, którą już podczas transmisji telewizyjnej francuscy komentatorzy nazwali "golem a la Zidane".

Są do siebie podobni nawet sylwetką. Obaj mierzą 185 cm. U obu eksplozja talentu nastąpiła w tym samym klubie - Girondins Bordeaux. Zidane grał tam w latach 1992-1995. Dwaj panowie zadebiutowali w reprezentacji Francji w tym samym wieku, mając 22 lata. Zidane już w swoim debiucie z Czechami strzelił dwa gole. Padł wtedy wynik 2:2. Gourcuff był tylko minimalnie gorszy. W czwartym meczu w kadrze z Rumunią zdobył bramkę tak samo zapadającą w pamięć jak ta przeciw PSG, z 40 metrów. W październikowym meczu "Trójkolorowych" było... 2:2.

Inaczej wygląda geneza karier obu piłkarzy. Zidane wywodzi się z biednej berberyjskiej rodziny z Algierii. Grał w piłkę na ulicach w Marsylii zanim został wprzęgnięty w system francuskiego szkolenia. Gourcuff, Bretończyk (stąd podwójne n w jego imieniu, w innych francuskich regionach pisze się po prostu Yoan), jest synem piłkarskiego trenera, prowadzącego obecnie Lorient - Christiana, z wykształcenia matematyka. On kierował jego sportową karierą.

- W wieku 12 lat przewyższał swoich kolegów techniką. Przekraczał kolejne etapy, aż do powołania do reprezentacji Francji. Inni tracili wtedy swoją pasję, on ją zachowywał - opowiada ojciec piłkarza.

Milan czy Bordeaux? Oto jest pytanie

Yoann grał najpierw w Lorient, potem w Rennes z którym triumfował w Coupe Gambardella, młodzieżowych mistrzostwach Francji. W wieku 17 lat zadebiutował w lidze. Po trzech latach za namową ojca podpisał kontrakt z AC Milan. To włoska prasa jako pierwsza nazwała go "nowym Zidanem".

Dla trenerów Milanu nim nie był. Nie przebił się do pierwszego składu. Nie ufano mu. Trudno mu było się przebić do drużyny, gdzie w pomocy grają Kaka, Clarence Seedorf, Andrea Pirlo, Gennaro Gattuso.

- Jeśli drugi sezon nie potoczył się po jego myśli, bardzo dużo w Lombardii się nauczył. Skorzystał mentalnie, przyzwyczaił się do rywalizacji na najwyższym poziomie. Jak na swój wiek stał się nadzwyczajnie dojrzały - mówi Christian Gourcuff.

W poprzednim sezonie w Milanie był rezerwowym. Zagrał 15 meczów, strzelił jednego gola. Włosi oddali go bez żalu. Zgłosili się po niego wicemistrzowie Francji - Bordeaux. 22-letni pomocnik poszedł bez zastanowienia. "Żyrondyści" grali w Lidze Mistrzów w przeciwieństwie do Milanu, prowadzi ich jeden z najzdolniejszych trenerów francuskich młodego pokolenia - Laurent Blanc, były mistrz świata i Europy. Piłkarz skorzystał też na tym finansowo.

W umowie wypożyczenia pojawił się zapis o pierwokupie. Jeśli Bordeaux zechce mieć Gourcuffa, musi do maja zapłacić Milanowi 15 milionów euro. Z każdym tygodniem nowego sezonu okazywało się, że Milanowi pomyliły się cyferki i to nie w drugim, a pierwszym rzędzie. Dziś we Francji zacierają ręce, we Włoszech pukają się w czoło.

- Yoann nadal należy do nas. Jeśli Bordeaux nie skorzysta z opcji wykupu, Yoann wróci i już go nie oddamy. Mamy dla niego miejsce w Milanie - mówi numer 2 w Milanie Adriano Galliani. Słowa te wypowiedział już po meczu z PSG.

Jednak już w przeddzień tego spotkania wypowiedział się pomocnik Bordeaux. - Chciałbym zostać we Francji - powiedział. Francuscy dziennikarze napisali, że nikt z Milanu nie przysłał Gourcuffowi kartki świątecznej i tak naprawdę relacje między nim a włoskim klubem pozostają chłodne. Jeśli Bordeaux zakwalifikuje się do Ligi Mistrzów sprawa jest przesądzona. Gourcuff zostanie w zespole Laurent Blanca. Skorzysta na tym sportowo i wbrew pozorom finansowo. We Włoszech zarabiał 1,2 miliona euro rocznie, we Francji już 350 tys. euro miesięcznie, a umowa ma być renegocjowana.

Do tego piłkarz staje się wielką narodową gwiazdą. Sponsorzy stoją do niego w kolejce. Jego wizerunek buduje Didier Poulimer, który wcześniej pracował z tenisistką Amelie Mauresmo, a teraz nadal reprezentuje interesy pływaczki Laure Manaudou. To z niedawną rywalką Otylii Jędrzejczak jest dziś kojarzony Gourcuff. Manaudou zasiadła na trybunach stadionu Bordeaux podczas meczu z Romą i widziano ją również w czasie spotkania "Trójkolorowych" z Serbią. Po co więc Gourcuff miałby wracać do Milanu skoro tam są David i Victoria Beckham?

Cudowny gol Gourcuffa - zobacz na Z czuba.tv »